sobota, 27 lutego 2016

Miłość jest lekarstwem - Elton John

Tytuł: Miłość jest lekarstwem. O życiu, pomaganiu i stracie
Tytuł oryginału: Love is the cure: On life, loss and the end of AIDS
Autor: Elton John
tłumaczenie: Agata Moroz
wydawnictwo: SQN
data wydania: 22 października 2014
ISBN: 9788379241569
liczba stron: 249
kategoria: autobiografia
okładka: twarda


W swej książce Elton John dzieli się niektórymi wspomnieniami ze swego rozwiązłego życia w epoce AIDS i wspomina zmarłych przyjaciół. To właśnie śmierć zarażonego wirusem HIV podczas transfuzji krwi małoletniego Ryana White'a diametralnie odmieniła życie piosenkarza. Od tamtej pory poświęcił się walce z tą zarazą współczesnych czasów. Założył fundację. Zainspirował także innych do włączenia się w działalność przeciwko tej chorobie...

Nie znajdziemy w tej publikacji plotek z życia gwiazdy. Autor odciął się tu także od pisania o swej twórczości muzycznej. Skupił się natomiast na opisie charytatywnej działalności i na przybliżeniu czytelnikowi kwestii problemów społecznych i zdrowotnych, z którymi borykają się ludzie chorzy na AIDS. Czytamy tu jak piosenkarz wyciągnął sporo cennych wniosków z własnych doświadczeń. Wspomina tu o swej pracy w EJAF (Elton John AIDS Foundation) i docieraniu do zmarginalizowanych społeczności (męskich prostytutek, narkomanów, więźniów, gwałconych afrykańskich kobiet i nędzarzy). Zwraca tu uwagę na fakt, że politycy i przywódcy religijni stojący na drodze do edukacji seksualnej czy finansowania programów lokalnych nie zawsze postępują odpowiednio. Autor wierzy, że rozwój medycyny dokonany w leczeniu AIDS może w niedalekiej przyszłości wyeliminować tę chorobę jeśli tylko rządy, firmy prywatne, organizacje non-profit, a także osoby fizyczne porzucą swoje uprzedzenia i krótkowzroczność. Innymi słowy, podkreśla tu że główną przeszkodą w walce z tą chorobą jest brak zaangażowania pewnych grup w jej zwalczanie.

Nie jest to autobiografia, choć kilka fragmentów można by zakwalifikować do tej kategorii. To raczej książka o AIDS. Przede wszystkim o historii i aktualnym stanie tej choroby. Elton jest dumny ze swojej działalności. Odsłania tu niektóre z wad w naszym globalnym społeczeństwie. Książka ukazuje także stygmatyzację i dyskryminację wobec pewnych grup. Publikacja jest bardzo osobista. Autor poza licznymi statystykami przytacza tu prawdziwe historie ludzi. Pisze tu o roli, jaką każdy z nas może odegrać w zwalczaniu tej choroby i konkluduje że ostatecznie to właśnie miłość jest w stanie zwalczyć tę chorobę. Zasadniczo mówi, że każdy pragnie być kochany i leczony. Mimo trudnej tematyki książkę czyta się dość szybko ze względu na użyty tu prosty język. Nawet fragmenty naszpikowane emocjami są nadal rzeczowe. Chociaż początkowe rozdziały przedstawiają ponury i beznadziejny obraz, zakończenie daje iskrę nadziei. Lekturę urozmaicają kolorowe fotografie.

piątek, 26 lutego 2016

Konkurs do wygrania "Układ" Elle Kennedy


Do wygrania w konkursie są 3 nowe egzemplarze 
książki Elle Kennedy "Układ"

Zapraszam...

krótki opis:

Książka premierę będzie miała 29 lutego. "Układ" to jedna z najchętniej czytanych powieści 2015 roku przez użytkowników największego portalu literackiego GOODREADS.

Fabuła:
Ona ma właśnie pójść na pewien układ z niegrzecznym studentem…
Hannah Wells w końcu znalazła chłopaka, który rozbudził jej namiętność. Wydaje się, że ta dziewczyna jest pewna siebie w każdym aspekcie życia… ale jeśli chodzi o seks i uwodzenie okazuje się, że ciągnie za sobą dotkliwy bagaż doświadczeń. Żeby zwrócić uwagę swojego wybranka, będzie musiała porzucić kokon bezpieczeństwa i sprawić, by to on się nią zainteresował. By osiągnąć swój cel, gotowa jest pójść na pewien układ i w zamian za udzielenie korków nieznośnemu, wkurzającemu i zadufanemu w sobie kapitanowi drużyny hokejowej, idzie na fałszywa randkę…
On dla kariery sportowej ma zamiar przyjąć od pewnej dziewczyny niemoralną propozycję…
Garrett Graham od zawsze marzył o zawodowej karierze w hokeju, ale gdy średnia jego ocen gwałtownie spada, wszystko na co tak ciężko pracował do tej pory, staje pod znakiem zapytania. Decyduje się pomóc pewnej brunetce z ciętym językiem wzbudzić zazdrość w innym chłopaku, bo w zamian za to może zabezpieczyć swoją pozycję w drużynie. Ale jeden nieoczekiwany pocałunek rozpala żar dwojga ciał i Garrett szybko uświadamia sobie, że udawanie nie wchodzi w grę. Musi teraz przekonać Hannah, że mężczyzna o którym marzy, wygląda dokładnie tak jak on…"

Zasady konkursu:
1. Fundatorem nagród jest wydawnictwo Zysk i Ska. Organizatorem konkursu jestem ja.
2. Nagrodą są 3 nowe egzemplarze książki Elle Kennedy "Układ"
3. Konkurs trwa od 26 lutego do 31 marca 2016 roku.
4. Aby wziąć udział w konkursie należy w komentarzu do tego posta podać:

- swój email (1 los)

i opcjonalnie:

- można dodać mojego bloga do obserwowanych (LINK) (+1 los)
- można dodać mojego bloga do google+ followers (LINK) (+1 los)
- można zacząć obserwować mojego bloga przez bloglovin (LINK) (+1 los)
- można zacząć obserwować mojego bloga przez twittera (LINK) (+1 los)
- można polubić mój profil facebookowy (LINK) (+1 los)
- udostępnić ten post na swoim profilu facebookowym, google+, twitter (+1 los)

5. Jak widać szansę na nagrodę rosną wraz ze spełnieniem powyższych zasad (można uzyskać 7 losów w losowaniu nagród)

6. Zgłoszenia mają być w formie:

- email

i opcjonalnie:
- obserwuję jako:
- lubię profil facebook jako:
- udostępniam:

7. Nagrody wysyłam tylko na terenie Polski
8. Zwycięzcy zostaną wylosowani.
9.Losowanie zwycięzców odbędzie się 01.04.2016. Po wylosowaniu zwycięzców prześlę im info o wygranej emailem.
10. Na odpowiedź z adresem do wysyłki czekam do 7 dni od powiadomienia zwycięzcy.

KONKURS ZAKOŃCZONY

wtorek, 23 lutego 2016

Wybór mapy - trudna sprawa

Dziś chciałabym opowiedzieć Wam o moich perypetiach związanych z wyborem odpowiedniej mapy. Jadę niedługo (przy końcu maja) na wakacje na Teneryfę i z racji tego, że lubię mięć wszystko wcześniej zaplanowane to już teraz postanowiłam zaopatrzyć się w mapę. Okazało się, że wybór tej jednej nie jest taki znów prosty. Wiele wydawnictw ma w swej ofercie mapy Teneryfy. W trakcie "przeczesywania" zasobów internetu trafiłam na dość sporo różnych map tej wyspy. Zatem zrobiłam listę cech jakie potrzebna mi mapa powinna spełniać. Kandydatek było aż 6. Można je wszystkie odnaleźć na stronie księgarni podróżniczej - ArtTravel.pl. Znacie tą księgarnię? Ja wcześniej o niej nie słyszałam.

Zatem oto 6 moich kandydatek

                                              1                                2                                 3

                                             4                                 5                                 6


Dla mnie najważniejszymi cechami była: niska cena, wodoodporność i małe wymiary (kieszonkowa). Zatem w moim rankingu wygrała mapa 4.




Gdy ją otrzymałam okazało się, że w opisie na stronie księgarni nie wspomniano o jej wielu zaletach. Mianowicie mapa jest dwustronnie laminowana, legenda a także opisy atrakcji na tylnej stronie mapy są aż w 10 językach (także w polskim). Na tylnej stronie mapy można odnaleźć "the big five" - czyli wykaz 5 najważniejszych atrakcji turystycznych, przyrodniczych, kulturalnych, dla tych, którzy lubią przygodę a także i dla tych, którzy cenią sobie dobre jedzenie. Ponadto jest indeks miejscowości i szczegółowy plan stolicy wyspy - Santa Cruz de Tenerife. Znajdziemy tu także naniesione na mapę szlaki turystyczne, autostrady z numerami zjazdów (i nazwami głównych miejscowości do których prowadzą te zjazdy), drogi dwujezdniowe, regionalne, lokalne, gruntowe. Zaznaczono również kościoły, latarnie morskie, porty lotnicze, porty jachtowe, plaże, place golfowe, fortece, muzea, groty, ruiny, jaskinie, punkty widokowe, szpitale, punkty informacyjne, campingi, schroniska. Dzięki mapie można także trafić do obserwatoriów astronomicznych, wybrać szczyty górskie do zwiedzenia (znając wcześniej ich wysokość) i miejsca wypoczynku w drodze na szczyt. Znaleźć tu można także informację o liczbie ludności, powierzchni wyspy, telefon do mechanika samochodowego, do informacji turystycznej, na radiotaxi, policję, pogotowie, straż pożarną. Mówiąc szczerze jestem bardzo zadowolona z wyboru.

A Wy z jakich map najczęściej korzystacie?

czwartek, 18 lutego 2016

Dziewczyna z ogrodu - Parnaz Foroutan

Tytuł: Dziewczyna z ogrodu
Tytuł oryginału: The Girl from the Garden
Autor: Parnaz Foroutan
tłumaczenie: Ewa Morycińska-Dzius
Wydawnictwo: Kobiece
data wydania: 25 stycznia 2016
ISBN: 9788365170392
liczba stron: 259
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka ze skrzydełkami


Autorka tej książki urodziła się w Iranie i spędziła tam wczesne dzieciństwo. Jej matka była Żydówką a ojciec muzułmaninem. W 1984 roku, podczas wojny iracko-irańskiej, jej rodzina wyjechała z ojczyzny. Przez jakiś czas byli w drodze. Mieszane małżeństwo jej rodziców oddaliło ich od wielu krewnych, a także naraziło na nienawiść ze strony wyznawców obu religii. Jednak pisarka nie przedstawia w swej debiutanckiej powieści historii swych rodziców. Cofa się aż do pierwszej połowy XX wieku, żeby przybliżyć czytelnikom losy pewnego rodu, wplatając fakty z życia swych dawnych przodków.

W "Dziewczynie z ogrodu" poznajemy zamożną rodzinę perskich Żydów. Aszer Malakuti pragnie męskiego potomka, niestety jego młoda żona, Rachela, nie może zajść w ciążę. W ich związku biorą górę desperacja i rozpacz. Wreszcie mężczyzna dokonuje wyboru, który zmienia diametralnie życie jego i żony. Historię "zbieramy" ze wspomnień jedynej jeszcze żyjącej ich potomkini, Mahbube, obecnie starszej kobiety mieszkającej w Los Angeles. Trzeba też dodać, że narratorka spędza dużo czasu "rozmawiając" z roślinami w swoim ogrodzie. Jednak to ostatni żyjący świadek tamtych czasów.

Jest to opowieść o braterstwie, znaczeniu więzi rodzinnych w kulturze Iranu, wartości męskiego potomka, statucie bezpłodnej żony, małoletnich matkach, tajemnicach rodzinnych. O zmowie milczenia. Z kart tej powieści wyziera pogarda i niechęć, która zniekształca i manipulacje relacjami międzyludzkimi. Także rola magii w sytuacjach kryzysowych nie została tu pominięta. Nie można nie zauważyć, że zdominowane i kontrolowane przez mężczyzn środowisko popycha płeć piękną do licznych poświęceń i walki pomiędzy sobą. Można powiedzieć, że u podstaw tej powieści leży wola bohaterek do tego, aby wieść życie z honorem mimo izolacji i prześladowań. Samotność i tragedia to stałe towarzyszki życia kobiet w tym kraju. Każdej z nich od maleńkości wpaja się całkowite oddanie i lojalność wobec rodziny. Konsekwencją tego jest "uwięzienie" ich przez tradycję. 

Nie mogę powiedzieć, że poruszone tu tematy mnie nie zainteresowały, ale liczyłam na to, że autorka nakreśli tu choć trochę jak wpłynęło obalenie szacha na sytuację tych irańskich Żydów. Niestety próżno szukać tu choćby krótkiej o tym wzmianki. Ograniczenie się do bardzo wnikliwego opisu folkloru, tradycji religijnych i zwyczajów nie usatysfakcjonowało mnie całkowicie. Choć powieść ma mniej niż 300 stron wydaje się być jednak bardziej obszerną. Może to wynikać z faktu, że napotkać tu można powtarzające się opisy zdarzeń. Nieraz trudno też zorientować się czy narratorka mówi o przeszłości czy o teraźniejszości. Liczne retrospekcje (dzisiejsza Mahbube, Rachela jako młoda kobieta, Mahbube jako dziewczyna) mogą spowodować niemały zamęt. Dodatkowo trzeba podkreślić, że ilekroć historia powraca do teraźniejszości to znacznie spowalnia i traci na swej atrakcyjności. Momentami można nawet odnieść wrażenie, że podeszły już wiek narratorki powoduje że wszystko jej się zlewa w jedną całość. Często czułam się zagubiona. Początkowo miałam także problem z zapamiętaniem obcobrzmiących imion i nazwisk. Dodatkowo poetycki styl pisania Foroutan trochę drażni, a płynność jej prozy słabnie kiedy próbuje związać poszczególne elementy zbyt starannie...

sobota, 13 lutego 2016

Tajemnica lady Audley - Mary Elizabeth Braddon

Tytuł: Tajemnica lady Audley
Tytuł oryginału: Lady Audley’s Secret
Autor: Mary Elizabeth Braddon
tłumaczenie: Mira Czarnecka
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 1 lutego 2016
ISBN: 9788377854549
ilość stron: 568
kategoria: klasyka
okładka: twarda


Dawno temu książka ta była bestsellerem. Trudno zakwalifikować ją do obecnie nam znanych gatunków literackich, ponieważ autorka połączyła tu melodramat, powieść gotycką i nawiązała do dość głośnej w owych czasach sprawy Constance Kent. Część "Tajemnicy Lady Audley" ukazywała się w odcinkach w czasopiśmie "Robin Goodfellow" od VII do IX 1861 roku. Braddon sprzedała prawa do publikacji niepełnej wersji powieści irlandzkiemu wydawcy Johnowi Maxwellowi, z którym była w nieformalnym związku przez 14 lat (była macochą dla jego 5 dzieci) i urodziła mu kolejnych 6 dzieci (jego żona przebywała w tym czasie w szpitalu psychiatrycznym). Podczas gdy Maxwell publikował kolejne odcinki jej powieści - pisarka tworzyła nadal. Ostatnią (trzecią) część tej historii napisała w ciągu niecałych dwóch tygodni. Dodatkowo należy wspomnieć, że nieco później (od I do XII 1862 roku) cała powieść została opublikowana w odcinkach w "Sixpenny Magazine" a w kolejnym roku po raz kolejny (od III do VIII w 1863) ukazała się w całości w odcinkach w "Londyn Journal". W międzyczasie została  opublikowana w całości w 1862 roku w 3 tomowej wersji książkowej przez Williama Tinsleya i dołączyła do grona powieści sensacyjnych epoki wiktoriańskiej.

Tak jak inne powieści z tego gatunku (np. "Kobieta w bieli" Wilkie'go Collinsa, "Wielkie nadzieje" Charlesa Dickensa czy "Desperate Remedies" Thomasa Hardy'ego) znalazł w niej swe odzwierciedlenie niepokój społeczny. Brak alegorii czy abstrakcyjnych elementów spowodował, że stała się popularna. Akcentem gotyckim jest tu poszukiwanie rozwiązania tytułowej tajemnicy, a zbrodnie w studni lub w pobliżu wody są symbolem "głębi" jest kluczowym elementem powieść gotyckiej. Nie ma tu natomiast duchów, a akcja umiejscowiona została w ówczesnych czasach co daje efekt realności i wiarygodności. Ponadto zaglądamy tu za kulisy wiktoriańskiego domostwa. Okazuje się, że nie jest to miejsce bezpieczne. Po lekturze tej książki pojęcia "idealnej pani / matki" i "domowego szczęścia" stają się bardziej idealistyczne niż realistyczne. Ponadto z kart powieści bije obawa przed rosnącą urbanizacją, która daje anonimowość. Bardzo często autorka porusza tu temat niestabilności w kwestii tożsamości (podteksty homoseksualne, idea fizycznej wyższości). Nieudane próby sprzeciwu wobec awansu klasowego, zagrażające paradygmatowi klasy społecznej unaoczniają siłę ówcześnie panujących zasad. Natomiast oszustwa tu opisane mogą być odczytane jako akt feminizmu, w którym kobieta wreszcie przejmuje kontrolę nad kierunkiem własnego życia. Kolejnym zagadnieniem tu nieprzerwanie pojawiającym się jest szaleństwo. Bohaterowie dużo rozmawiają o znaczeniu tego słowa. Dodatkowo autorka wielokrotnie nawiązuje tu do śmierci.

Można tu zauważyć inspirację książką Wilkie'go Collinsa "Kobieta w bieli". Ucieszyło mnie, że powieść obfituje w zabawne zwroty akcji i jest nieco ironiczna. Pierwsza z jej trzech części jest bardzo powolna, natomiast ostatnia niezwykle intensywna. Wszechwiedzący narrator "mówi" do czytelnika w trzeciej osobie. Zaskakuje fakt, że autorce udało się przedstawić tu tak trafnie męski punkt widzenia. Ciekawią przedstawione tu relacje dysfunkcjonalne czy psychologiczne następstwa nierówności społecznej. Na pochwałę zasługuje ukazane tu oblicze Londynu jak i wiejskich krajobrazów. Początkowo można pomyśleć, że to niezbyt skomplikowana historia bowiem przeważająca jej część jest o tym co dokładnie złoczyńca uczynił i o szukaniu dowodów zbrodni. (Spodziewałam się raczej tego, że większość opowieści będzie skoncentrowana na tytułowej Lady Audley). Niestety dochodzenie jest tu dość niezdarne i często "wspomagane" przez szczęśliwe zbiegi okoliczności. Ponadto nieraz fabuła książki zmierza donikąd. Na wspomnienie bohaterów przychodzą mi na myśl ludzi, którzy udanie skrywają pod płaszczem konwenansów swą złą twarz. Jednocześnie zaskarbiają sympatię i wywołują pogardę. Można tu spotkać interesujące postaci, ale niestety im pisarka nie poświęciła zbyt wiele uwagi. Irytują natomiast stereotypowi bohaterowie drugoplanowi, którzy nie mają żadnego wpływu na fabułę. Jednak nie to mnie najbardziej zmartwiło. Odniosłam wrażenie, że już po 50 stronach tytułowa tajemnica została wyjaśniona. Byłam mocno rozczarowana. Na szczęście okazało się, że zostałam wyprowadzona przez pisarkę na manowce. Byłam przekonana, że już nic mnie nie jest w stanie zaskoczyć. Nie spodziewałam się tego, co czekało na mnie później. Trzeba przyznać, że zakończenie jest tu zaskakujące.

Ten gatunek powieści jako pierwszy spopularyzował Charles Dickens. Nie będę jednak porównywać tu stylu Braddon do warsztatu tak wybitnego powieściopisarza. Daleko mu także do pióra Wilkie'go Collinsa czy Anthony'ego Trollope'a. Nie widać też podobieństw do języka jakiego używały siostry Brontë czy George Eliot. Styl Braddon można nazwać stabilnym i jakby kontrolowanym. W niektórych fragmentach wydaje się być niespodziewanie nowoczesny. Wydaje mi się, że najbardziej adekwatnym określeniem będzie tu scenariuszowy. Ponadto można napotkać tu sporo powtórzonych zdarzeń. (Może wiąże się to z faktem, że jej powieść była publikowana w odcinkach?). Trzeba też zaznaczyć, że historia jest bardzo melodramatyczna. Niekiedy powieść jest także zbyt przewidywalna, a duża ilość długich opisów trochę przytłacza. (Chwilami czułam się jakbym czytała ponownie "Nad Niemnem" Elizy Orzeszkowej). Na szczęście brak tu moralizatorstwa i usprawiedliwiania decyzji podjętych przez bohaterów. Objętościowo pozycja sprawia wrażenie bardzo obszernej (aż 568 stron), ale na szczęście powodem tego jest dość duża czcionka i stałe rozpoczynanie nowych rozdziałów od parzystej strony. (Mimo że poprzednia pozostaje często pusta). Końcówka (jak dla mnie) jest tu zbyt przegadana. Pragnę jeszcze dodać, że może w epoce wiktoriańskiej opisane tu zdarzenia były skandaliczne, jednak w moim odczuciu "skandal" został tu bardzo stonowany przez tematykę społeczną...

środa, 10 lutego 2016

Dzieje Tristana i Izoldy

Tytuł: Dzieje Tristana i Izoldy
Tytuł oryginału: Tristan et Iseut
Autor nieznany
tłumaczenie: Tadeusz Boy-Żeleński
Wydawnictwo: MG
data wydania: 23 września 2015
ISBN: 9788377793169
liczba stron: 284
kategoria: literatura piękna
okładka: twarda


Domniemywa się, że legenda o Tristanie i Izoldzie powstała wśród plemion celtyckich znad kanału la Manche. Później dość szybko rozprzestrzeniła się po Europie. Trzeba jednak zaznaczyć, że wędrując tak z ust do ust zmieniała się nieco. Dopiero w XII wieku została spisana i to przez wiele osób. Niestety nie wszystkie wersje przetrwały. Dwie z nich (autorstwa Chretiena de Troyes i La Chèvre) przepadły bezpowrotnie. Z pozostałych (spisanych przez Thomasa i Béroula) zachowały się jedynie fragmenty. Na ich podstawie Gotfryd ze Strasburga i Eilhard z Obergu stworzyli swe poematy. Poza tym ocalały jeszcze inne krótkie, anonimowe fragmenty.

Zebrania w całość dziejów o Tristanie i Izoldzie podjął się Joseph Bédier. Najwięcej zaczerpnął z wersji spisanej przez Béroula, ponieważ nie była ona wcześniej tłumaczona i zachowała ducha tamtych czasów. Jednak musiał uzupełnić historię i to dopiero okazało się trudne. Przy tworzeniu musiał pamiętać o starodawnym stylu. Wspomagał się wszystkimi, innymi znanymi mu wersjami tej legendy (wersja Thomasa, Eilharda z Obergu, Gotfryda ze Strassburga), aby jak najwierniej ją odtworzyć. Niektórzy współcześni pisarze uważają, że Joseph Bédier nie od razu przystąpił do tłumaczenia wersji Béroula. Podobno najpierw powstała całość dziejów o Tristanie i Izoldzie w wersji romańskiej a dopiero później przekład na język francuski. I wreszcie w 1900 roku "Dzieje..." spisane ręką Bédiera ujrzały światło dzienne.

Bohaterami tej legendy są prawdziwi ludzie: Tristan - rycerz króla Marka (według innych źródeł był też jednym z Rycerzy Okrągłego Stołu), irlandzka księżniczka Izolda Jasnowłosa (Izolda z Irlandii), król Marek - mąż Izoldy Jasnowłosej (prawdopodobnie rządził Kornwalią w połowie VI wieku), żona Tristiana - Izolda o Białych Dłoniach, Morhołt (Morhołt z Irlandii) - wojownik (w legendach arturiańskich to rycerz Okrągłego Stołu, we innych wersjach legendy jest bratem królowej Irlandii i wujem miłości Tristana). Trzeba przyznać, że akcja w "Dziejach Tristana i Izoldy" mknie dość żwawo. Nie można powiedzieć, że bohaterowie się tu nudzą. Co i rusz stają twarzą w twarz z nowymi wyzwaniami. Niestety tempo czytania nieco spowalnia użyty tu starodawny język. Szczególnie na początku trudno jest do niego przywyknąć.

Jednak niech Was nie odstraszy jej objętość. Mimo że pozycja liczy sobie aż 284 strony nie ma tu bardzo wielu stronic zapełnionych litym tekstem. Do tego rozmiar czcionki jest niemały. Sam wstęp od tłumacza to 10 stron. Ponadto każdy rozdział poprzedzony jest dwustronicową (biały druk na szarym tle) stroną tytułową (odpada kolejnych 40 stron). Muszę dodać, że i akapity na każdej ze stron są ponadstandardowe (górny i dolny po 4 cm, prawy i lewy po 3 cm). Z racji tego, że to wydanie ilustrowane to tylko napomknę, że ilustracje (autorstwa Jacquesa Marie Gastona Onfroya de Breville "Joba") zajmują tu aż 31 stron. Warto wspomnieć na koniec, że przeczytana przeze mnie pozycja jest w przekładzie Tadeusza Boya-Żeleńskiego. Tak. Do tej pory wspominam "Hamleta" czy "Makbeta" w jego tłumaczeniu, a czytałam te dramaty wiele lat temu...

niedziela, 7 lutego 2016

Hotel Marigold - Deborah Moggach

Tytuł: Hotel Marigold
Tytuł oryginału: These Foolish Things / The Best Exotic Marigold Hotel
Autor: Deborah Moggach
tłumaczenie: Magdalena Hermanowska
wydawnictwo: Rebis
data wydania: 2 lutego 2016
ISBN: 9788378188346
liczba stron: 379
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka ze skrzydełkami


Trudno nie zauważyć, że to wydanie książki ma okładkę filmową. Tak. Po raz pierwszy historia ukazała się w wersji oryginalnej w roku 2004. Po jej ekranizacji w 2011 roku zmieniono jej tytuł z "These Foolish Things" na "The Best Exotic Marigold Hotel". Taki sam jak nosił wspomniany wyżej film z widoczną na okładce Judi Dench. Wczoraj skończyłam czytać powyższą powieść, a dziś obejrzałam jej ekranizację. Z czystym sumieniem mogę zapewnić wszystkich, że sfilmowana i papierowa wersja nie mają zbyt wiele wspólnego. Nawet Ci, którzy już znają "Hotel Marigold" z ekranu mocno będą zaskoczeni tym co odnajdą w powyższej powieści...

Ogólnie mówiąc niewiele się tu dzieje. Nie ma tu szybkiej akcji. Jednak można tu odnaleźć fragmenty ukazujące różnice kulturowe w "radzeniu sobie" z osobami starszymi we współczesnym świecie. Na tapetę wzięto Brytyjczyków i Hindusów. Jedni traktują opiekę nad starzejącymi się rodzicami jako ciężar, niechciany balast, a Ci drudzy ich szanują. Niestety "raj dla staruszków" okazuje się być krajem brudnym, pełnym żebraków. Na dodatek okazuje się, że pracownicy hotelu są niekiedy znacznie starsi i bardziej zniedołężniali niż goście. Niestety nie wszyscy bohaterowie potrafią szybko się zaaklimatyzować w nowej rzeczywistości. Niektórzy z nich się izolują. Inni starają się dostosowywać jednocześnie pozostając wiernymi wpojonym zasadom. Nie uważam ich jednak za aroganckich czy rasistów. Nawet w ich sposobie narzekania jest pewna nostalgia za tym co minęło. Niestety przez większą część książki historia każdego z tych starszych ludzi wydaje się epizodyczna i oderwana od reszty. Przychodzi jednak czas, że liczne zbiegi okoliczności łączą to wszystko w jedność.

Moggach skupiła się w tej historii na nakreśleniu potrzeb, nadziei, aspiracji i zilustrowaniu lęków i obaw ludzi starszych, którzy czują się niewidoczni w dzisiejszym społeczeństwie. Wyalienowani, anonimowi we współczesnej Wielkiej Brytanii. Próbuje odpowiedzieć tu na pytanie jak osoby starsze są postrzegane i traktowane w kulturach zachodnich, w świecie, który ma obsesję na punkcie młodości. Nie często pisarze sięgają po taką tematykę. Dobrze, że niektórzy nie zwracają uwagi na to co jest modne i próbują ukazać coś innego. Dodatkowo, jakby w tle, autorka maluje tu obraz Indii. Kraju, który daje nową szansę. Stwarza sytuacje, w których nasi bohaterowie uczą się prawdy o sobie, swoim życiu i działają. To przynosi w niektórych przypadkach zaskakujące rezultaty. Ponadto wplecione tu wątki romantyczne także dają czytelnikowi pokrzepienie. Można "Hotel Marigold" nazwać nawet czarną komedią o starości. Książka miejscami jest nawet zabawna i może sprawić, że zaczniemy odbierać starzenie się jako proces pozytywny.

Niestety miejscami powieść staje się niepotrzebnie wulgarna. Ponadto uważam, że autorka zbyt bardzo skupiła się na szczegółach nawyków poszczególnych bohaterów. A postaci jest tu naprawdę sporo. Każda z nich próbuje być głównym bohaterem. Niestety nie zawsze wiadomo, kto jest opisywany w danym momencie. Muszę dodatkowo wspomnieć, że mamy tu wielogłos narracyjny, który zasługuje na słowa pochwały. Niełatwo jest stworzyć historię z kilkunastoma punktami widzenia. Można także odnieść wrażenie, że obraz małżeństwa jest tu niemal negatywny. Ogólnie mówiąc większość zarysowanych tu relacji międzyludzkich jest dysfunkcyjna. Zaciekawiły mnie natomiast opisane tu skomplikowane stosunki hindusko-brytyjskie, nawet mimo że przedstawione zostały tylko jednostronnie. Oczami Brytyjczyków. Podsumowując myślę, że powieść powinna być postrzegana w świetle wartości jakie niesie w swym przesłaniu, a nie politycznej poprawności choć można tu natknąć się na wiele odniesień do niższości Hindusów. Dlaczego? Ponieważ ukazuje nie tylko proces uczenia się życia w innym kraju...

środa, 3 lutego 2016

Czwarta śmierć świętej Doroty - Andrzej Swat

Tytuł: Czwarta śmierć świętej Doroty
Autor: Andrzej Swat
wydawnictwo: Videograf
data wydania: 28 sierpnia 2015
ISBN: 9788378354130
liczba stron: 325
kategoria: kryminał
okładka: miękka


Skusiłam się na książkę autorstwa Andrzeja Swata z kilku powodów. Po pierwsze zaintrygował mnie jej tytuł. Pomyślałam, że nawet w przypadku świętej zagadkowo brzmi jej czwarta śmierć. Kolejnym wabikiem okazał się napis na przedniej okładce o treści "Komisarz Grosz, kobiety i psychopatyczny morderca". Nie będę ukrywać, że moją uwagę zwrócił szczególnie psychopatyczny morderca. To element obok którego nie potrafię nigdy przejść obojętnie. Dodatkowo dowiedziałam się, że Andrzej Swat jest autorem scenariusza do jednego z moich ulubionych seriali "Tulipan". Wszystkie powyżej wymienione elementy spowodowały, że mimo iż nie znałam twórczości tegoż pisarza zaczęłam pokładać w tej lekturze dość spore oczekiwania. Nie zniechęciła mnie nawet notka, że "Czwarta śmierć świętej Doroty" to już trzeci część z serii o komisarzu Groszu.

Na szczęście okazało się, że można bez obawy czytać tę powieść nie znając poprzednich części z cyklu. Jedynym łączącym je ogniwem jest tylko prowadzący śledztwa Grosz. Niestety początek powieści nie był dla mnie ani trochę zajmujący. Ileż można czytać o księdzu, który nagrzeszył i cały czas błaga o przebaczenie Boga. Wielokrotne przywoływanie Szatana również nie zabrzmiało tu zajmująco. Rozdziały na szczęście nie są zbyt długie i najczęściej w każdym z nich następują zmiany bohaterów, otoczenia albo poruszanej problematyki. Ku mojej uciesze w kolejnych akcja nieco przyspieszyła. Trzeba podkreślić, że pisarz nie poskąpił tu trupów, co trochę poprawiło w mych oczach ocenę tej powieści kryminalnej. Niestety niby zagadka goni tu zagadkę a jednak prawie od razu można się domyślić jakie jest rozwiązanie. Na plus można jednak zaliczyć fakt, że autor nie poddaje się i podsuwa coraz to nowszych podejrzanych. Nie przynosi to niestety oczekiwanych efektów. Intryga jest niezbyt skomplikowana. Niestety muszę dodać, że odniosłam wrażenie, że to niespójna historia. Kolejne rozdziały to elementy, które nie zawsze składają się w logiczną całość. W rezultacie myślę, że niektóre wydarzenia wprowadzają tylko dezorientację czytelnika.

Styl Andrzeja Swata nie przyspiesza tempa czytania. Niektóre zdania brzmią dziwnie ("O rycerzu zamknięta w przeszklonej gablotce, zdeformowana czasem i wilgocią, zapisana ręcznym pismem kartka papieru nie wspominała ani słowem"; "Na jej twarzy błąkał się dyskretny uśmiech zażenowania lub ulgi i było jej z tym bardzo do indiańskiej twarzy"; "Ochroniarz przełknął kilka kawałków, jeden dał psu i zaszczycił kucharkę spojrzeniem" czy "Marta spała przez całą drogę, tylko chwilami udawała, że śpi"). Nie da się ukryć, że autor próbował przekazać poprzez tę powieść wiele. Momentami można odnieść wrażenie, że trochę przesadził. Niektóre informacje (np. o tym ile wierzchołków ma płatek śniegu) nie mają znaczenia dla fabuły. Można by je pominąć i niczego nie stracilibyśmy. Jednak trzeba dodać, że gdyby powykreślać te wszystkie nieistotne (bardzo szczegółowe) opisy to ubyłoby dość sporo treści.  Dodatkowo lektura obfituje we fragmenty, które miały (takie odniosłam wrażenie) śmieszyć czytelnika (np. "Facet, który czekał na Martę w prosektorium, przypominał wędzonego śledzia, w handlu detalicznym występującego pod nazwą pikling"). Jednak humor ten zaliczyłabym raczej do grupy niecodziennych. Nie sądzę, aby ubawił wielu. Na koniec muszę jeszcze wspomnieć o tym, że pisarz nie pozostał tu bezstronny. Bezustannie wartościuje, ocenia wydarzenia ze świata kultury, polityki. Nie pomija także sfery wiary...

poniedziałek, 1 lutego 2016

Wyniki konkursu comiesięcznego

Witam,

W styczniu wylosowałam:

marlen
(Felix Muchowicz. Restaurator i kupiec warszawski z XIX wieku i Arcanus arctica)

Anemone
(Miasta niknących świateł i Za wszelką cenę)

gratuluję

a pozostałych zapraszam
do konkursu comiesięcznego ponownie ;)


w lutym czeka na Was wiele książek do wyboru w


pozdrawiam