wtorek, 31 marca 2015

Recepta na miłość - Paula Roc

Tytuł: Recepta na miłość
Tytuł oryginalny: Nits de Guardia
Autor: Paula Roc
tłumaczenie: Katarzyna Górska
wydawnictwo: SQN
data wydania: 30 kwietnia 2014
ISBN: 9788379241521
liczba stron: 249
kategoria: powieść obyczajowa
okładka: miękka


Lubię oglądać seriale medyczne. W sumie trudno mi określić dlaczego. Może gdzieś głęboko w duszy nadal marzę o byciu lekarzem. O zdobyciu mocy ratowania ludzkiego życia. Gdy zobaczyłam okładkę i ten biały kitel nic nie było w stanie mnie powstrzymać przed poznaniem tej historii. I jeszcze dodatkowo akcja powieści osadzona została w Barcelonie. Mmm. Takie połączenie i tytuł ze słowem "miłość" zapowiadał wiele dobrego. Co z tego wynikło? Zaraz się przekonacie...

Niektórzy mogą pomyśleć, że to zwykłe romansidło. Tytuł trochę to sugeruje. Przyznam się, że odrobinę się tego obawiałam. Rzadko sięgam po tego rodzaju książki. Nie przepadam za przesłodzonymi opowiastkami z przewidywalnym happy endem. Bardzo się ucieszyłam, gdy się okazało, że "Recepta na miłość" jest przykładem ciekawie skonstruowanej powieści obyczajowej z nienachalnymi elementami romansu. Całość jest wyważona, nie sprawia wrażenia cukierkowej historyjki. Bohaterowie mają swój bagaż trudnych doświadczeń i próbują poradzić sobie z uporządkowaniem przeszłości i teraźniejszości. Wchodzą ze sobą w różne relacje, poznajemy ich także poprzez punkt widzenia pacjentów. Niektórzy z nich cierpią z powodu nieudanych relacji rodzinnych, inni nie potrafią zdobyć się na odwagę, aby żyć po swojemu.

Czytając o tych młodych ludziach miałam wrażenie, że z kartki na kartkę coraz bardziej ich zaczynam lubić. Mocno przeżywałam ich sukcesy i porażki. Kibicowałam rodzącym się uczuciom. Jednak pisarka moim zdaniem za bardzo skupiła się na ukazaniu ich postaw, emocji. Zapomniała całkowicie o przedstawieniu miasta. A Barcelona jest miejscem niesamowitym, ciągle w ruchu, kolorowym. Każda ulica, plac daje wiele nowych doznań. Stare budynki cieszą oko. Wiele miejsc warto nakreślić odbiorcy, aby ten mógł głębiej wniknąć w mentalność Katalończyków. Zrozumieć ten żar, który tli się w ich sercach. Niestety o tym nie przeczytamy w tej książce. A szkoda.

Na plus należy zaliczyć jednak fakt, że autorka umiejętnie ominęła skomplikowane medyczne słownictwo. A nie często zdarza się to w książkach o tej tematyce. Przeczytałam już w swoim życiu kilkanaście thrillerów medycznych i uwierzcie mi, że tam aż roiło się od nieznanych mi wyrazów. Poza tym powieść jest dość krótka i została napisana prostym językiem. To sprawia, że bardzo szybko się ją czyta. Ciekawa jest także jej budowa. Kolejne rozdziały dotyczą innych osób. To urozmaicenie nie powoduje jednak zamieszania. Pisarka poradziła sobie z płynnym połączeniem wszystkich części. Kończąc muszę przyznać, że dokonałam dziś dobrego wyboru. Lektura okazała się antidotum na złe samopoczucie spowodowane pochmurną, bardzo wietrzną pogodą... Jeśli to co się dzieje za oknem wprowadza Was w podły nastrój to spróbujcie przeczytać "Receptę na miłość" - może i Wam poprawi humor...

poniedziałek, 30 marca 2015

Inna Ukraina - Marek A. Koprowski

Tytuł: Inna Ukraina. Zakarpacie - tu się zaczyna i kończy Europa
Autor: Marek A. Koprowski
wydawnictwo: Replika
data wydania: 2014
ISBN: 9788376744117
liczba stron: 214
kategoria: literatura faktu
okładka: miękka ze skrzydełkami


Wśród wielu publikacji na temat Ukrainy szukałam takiej, która nie skupiałaby się tylko na obecnym konflikcie. Pragnęłam poczytać o historii, kulturze, religii, tradycjach, społeczeństwie. I wreszcie trafiłam na powyższą książkę. Marek A. Koprowski to historyk badający tematykę wschodnią a także losy Polaków na tamtych ziemiach. Zatem w "Innej Ukrainie" odnalazłam to czego tak długo szukałam i "coś" więcej. Poznałam także dzieje mniejszości polskiej na Zakarpaciu. Tak. Ponieważ właśnie o tej krainie pisze tu autor...

Do tej pory nie znałam zbyt szczegółowo historii Zakarpacia. Nie zdawałam sobie sprawy z faktu, że losy ludzi zamieszkujących te ziemie były i nadal są bardzo burzliwe. Ciągłe reperkusje ze strony władzy, próba eliminacji inności, dążenie do asymilacji, wieloletnia sowietyzacja. Trudno sobie wyobrazić jaki koszmar przeszły kolejne pokolenia mieszkańców. Mimo usilnych prób walki o zatwierdzenie praw mniejszości narodowych nadal grupy te traktuje się jakby byli gorszym gatunkiem. Różnymi sposobami próbuje się wpłynąć na liderów opozycji. Nawet niektórzy duchowni zmienili swoje poglądy pod wpływem ciągłej propagandy.

Autor przytacza tu wypowiedzi przewodniczących towarzystw mniejszościowych, księży, pracowników ośrodków kultury, które unaoczniają w jaki sposób hamowany jest rozwój jakiejkolwiek inicjatywy grup etnicznych. Gdy się to czyta ogarnia człowieka smutek. Ludzie mieszkający na Zakarpaciu z dziada pradziada nie mogą swobodnie tam egzystować. Młodzi uciekają jeśli tylko mogą. Niedługo pozostaną tam jedynie Ci, którzy nie wytrzymali nacisku i stali się Ukraińcami. Jednak czy faktycznie można nazwać ich Ukraińcami? Czy możliwa jest zmiana tożsamości? A może tylko udają. Ze strachu. Nie wiadomo jakby się zachowali gdyby zmieniono prawo obowiązujące w tym kraju...

Publikacja nie jest obszerna. Niektóre poruszone tu tematy sprawiają wrażenie tylko napoczętych. Także niezbyt bogata bibliografia trochę rozczarowuje. Ciekawym dodatkiem są czarno-białe fotografie z lat 30 ubiegłego wieku i nowsze, kolorowe. Jednak szkoda, że nikt nie pomyślał o zamieszczeniu map ukazujących rozmieszczenie ludności pod względem językowym, etnicznym. Byłoby to nie lada urozmaicenie. Nie wielu potrafi także sobie wyobrazić na podstawie jedynie opisu, gdzie konkretnie leży ta kraina. Ja właśnie należę do tego grona. Oczywiście w sieci można takie mapy odnaleźć, ale przecież nie o to chodzi żeby czytelnik przerywał lekturę i włączał internet. Publikację trochę utrudnia także brak indeksu z mniej znanym nazewnictwem jakie dość gęsto pojawia się w tej publikacji. Nie zaszkodziłoby także krótkie kalendarium. O jakże lepiej by się czytało jakby takie zamieszczono.

Podsumowując dzięki "Innej Ukrainie" zaspokoiła choć w części moją ciekawość w kwestii nieznanych mi dotąd faktów. Dowiedziałam się jak inni postrzegają znaczenie słowa tolerancja. Teraz trochę lepiej rozumiem skomplikowaną sytuację na tych ziemiach i wynikający z niej ciągły, wydaje się niekończący się konflikt. Niby zmieniają się rządzący a kwestia praw mniejszości narodowych ciągle pozostaje nierozwiązana. A ludzie cierpią, walczą i mają nadzieję na lepsze jutro. Jednak czy lepsze czasy kiedykolwiek nadejdą?

niedziela, 29 marca 2015

Wszystkie świństwa świata - Jolanta Mokrzyńska

Tytuł: Wszystkie świństwa świata
Autor: Jolanta Mokrzyńska
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 14 stycznia 2015
ISBN: 9788379991594
liczba stron: 413
kategoria: kryminał
okładka: miękka ze skrzydełkami


Warszawa. Pewnego dnia jeden z prezenterów stacji telewizyjnej nie zjawia się w pracy. Współpracownicy jednak nie zawiadamiają od razu policji. Czekają z nadzieją, że może to tylko jakiś błahy problem uniemożliwił mu dotarcie do celu. Po kilku dniach zostają odnalezione poćwiartowane części ciała w parkach. Podejrzewa się, że dokonał tego jakiś szaleniec. W mieście wybucha panika. Rozpoczyna się śledztwo. Nikt się jednak nie spodziewa, że dochodzenie ujawni wszelkie brudy z zakulisowego życia jednej z warszawskich stacji telewizyjnych...

Nazwanie tej powieści kryminałem wprowadzić może czytelnika tylko w dezorientację. Tak właśnie było w moim przypadku. Utwór mimo że zawiera wątek kryminalny skupia się w przeważającej mierze na analizie psychologicznej bohaterów i łączących ich relacjach. Zatem to raczej moim zdaniem powieść obyczajowa. No może z kilkoma mocniejszymi akcentami sugerującymi coś zgoła innego. Ze swojej strony dodam, że w książce można napotkać wiele "gorących" momentów. Nie spodziewałam się tego po kryminale. Autorka postawiła tu na ukazanie światka mediów ze szczególnym naciskiem na relacje damsko-męskie o silnym wydźwięku erotycznym. Widząc sukces serii z Greyem w roli głównej nie ma się co dziwić. Niby wszyscy czytelnicy odżegnują się i krytykują te książki i film a jednak wielu z czystej ciekawości pragnie poznać tą pikantną historię. Myślę, że i Jolanta Mokrzyńska cicho w duszy liczyła na dobre przyjęcie swej debiutanckiej powieści. Trzeba przyznać, że bardzo dokładnie opisała swych bohaterów i sytuacje. Jako jedna z pracownic TVP Info zrobiła to tak szczegółowo, że w środowisku medialnym zawrzało od plotek. W artykule autorstwa Krzysztofa Majaka Pracownica TVP napisała książkę z "momentami" można przeczytać, że "obsmarowała kolegów, że wielu z nich rozpoznało pierwowzory postaci. Niektórzy poczuli się tak dotknięci, że zastanawiają się czy nie podać jej do sądu".

Już sam początek to przykuwający uwagę fragment. Później jest tylko lepiej. Nie wiadomo kto tu jest zły a kto dobry. Świat tu przedstawiony jest przepełniony tytułowymi "wszystkimi świństwami świata". Całość skłania do refleksji nad tym gdzie są granice naszej moralności. Zróżnicowana narracja także poprawia odbiór. Dzięki takiemu zabiegowi mogłam poznać dane wydarzenia z kilku punktów widzenia i dodatkowo akcja przedstawiona jest od teraźniejszości do przeszłości. Muszę podkreślić, że książka jest także sprawnie napisana. Krótkie, jasne zdania nie sprawiają żadnego problemu w odczycie. Dialogi często przyprawione szczyptą wulgaryzmów sprawiają wrażenie autentycznych. Niestety najgorzej wypadł tu wątek kryminalny. Mam wrażenie, że został potraktowany po macoszemu. Również fragmenty, w których główną rolę wiodą ludzie w "niebieskich mundurach" wydają się sztywne i niepasujące do reszty powieści. Można odnieść wrażenie, że zostali tam wciśnięci bez jakiegokolwiek pomysłu. Przeciwwagę stanowią tu bardzo szczegółowe opisy ostatnich chwil ofiary. Dlaczego? Ponieważ brzmią bardzo realnie. Jakby pisarka odtwarzała sceny, w których sama kogoś mordowała. Na uwagę zasługuje moim zdaniem także zakończenie. Całkowicie mnie zaskoczyło. Czy polecam? Nie jest to książka bez wad, ale jeśli lubisz powieści obyczajowe z odrobiną kryminału to możesz spróbować.

sobota, 28 marca 2015

Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie IKEA - Romain Puértolas

Tytuł: Niezwykła podróż fakira, który utknął w szafie Ikea
Tytuł oryginału: L'extraordinaire voyage du fakir qui était resté coincé dans une armoire Ikea
Autor: Romain Puértolas
tłumaczenie: Bożena Sęk
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 14 stycznia 2015
ISBN: 9788379992058
liczba stron: 239
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka ze skrzydełkami


Pewnego dnia fakir opuszcza swoją małą wioskę w Indiach i ląduje w Paryżu. Profesjonalny iluzjonista wybrał się na "pielgrzymkę" do IKEA, gdzie zamierza zakupić wymarzone łóżko z gwoździ. Bez odpowiedniej kwoty w kieszeni swych jedwabnych spodni jest przekonany, że podrobiony banknot 100 euro i zwykłe sztuczki wystarczą aby osiągnąć swój cel. Ale okazuje się, że jakby za karę za oszustwo taksówkarza fakir rozpoczyna swoją podróż po Europie w szafie słynnego szwedzkiego detalisty...

Jego podróż jest nieprzewidywalna. Nic nie idzie zgodnie z planem. Odwiedza Londyn, Rzym... a nawet Libię. Po drodze ciągle popada w tarapaty. Spotyka się z przyjaznym traktowaniem w najmniej spodziewanych miejscach. Ku zaskoczeniu w rytm Bollywoodu dochodzi do poruszenia w jego sercu, a kolejne odwiedzane miejsca prowadzą go do refleksji nad niebezpieczeństwem emigracji i do poszukiwania lepszego życia w niebezpiecznym świecie. Gdy nasz bohater zaczyna się poruszać w świecie obcych i nielegalnych imigrantów powoli zaczyna rozumieć, że oszukiwanie innych w żaden sposób nie prowadzi do satysfakcjonującego życia.

Autor uniknął pułapek irytującej ekscentryczności. Uderzył w specyfikę i wręcz wytknął wady tkwiące w każdym kraju, postawie i polityce wobec imigrantów. Książka to jakby badanie koncepcji zderzenia kultur. Fakir nie jest w Europie nielegalnie, ale okoliczności zmuszają go do takiej pozycji. Dzięki tej roli spotyka tych, którzy szukają nowego życia w jednym z "dobrych krajów". To pozwala autorowi wyjaśnić, dlaczego imigranci zdecydowali się znosić takie trudności w celu dotarcia do nowego życia na Zachodzie, jak również omówić sposób traktowania tych osób przez władze. Krytyka brytyjskiej imigracji wydaje się szczególnie zjadliwa. Jednak te rozważania to tylko tło a pisarz skupia się na próbie zapisu ekscentrycznej komedii.

Jedni mogą uznać tą historię za nieco naiwną, inni za śmieszną. Myślę, że autor ma nieco "inne" poczucie humoru niż ja. Niby jego uwagi są bystre. Przyznaję, że były momenty w którym myślałam, że wreszcie załapałam te żarty. Ale po chwili miałam wrażenie, że są one trochę zbyt rasistowskie. Powieść przypomina mi odrobinę filmy z braćmi Marx. Nigdy nie wiedziałam, w którym miejscu powinnam się śmiać. Książka w dużym stopniu czerpie także z tradycji łotrzykowskiej. Główny bohater mimo swoich wad, "zauważa światło" i stara się zrobić to, co trzeba, aby odpokutować za wszystkie wcześniejsze krzywdy. Ta historia nauczyła mnie, że jedna osoba może naprawdę coś zmienić a poznanie innych punktów widzenia może w dużym stopniu przekształcić nasze postrzeganie świata.

Trzeba zauważyć, że książka jest opatrzona szalenie długim tytułem. To rzadkość. Nie wiem czy będę w stanie sobie go przypomnieć po jakimś czasie. Byłam pewna, że długi tytuł powiedział mi wszystko. Nie dajcie się jednak zwieść. Wiele was tu jeszcze zaskoczy. Historia oparta jest na grze słów. Dawkę humoru zawdzięczamy tu tłumaczce, która potrafiła i opracowała adekwatne odpowiedniki. Jednak fonetyczna wymowa w nawiasach straciła swój humorystyczny podtekst, ponieważ używana jest tu do każdego nazwiska. Ponadto sytuacje tu opisane są trochę mało prawdopodobne. A zakończenie jest zbyt nagłe. Mimo to dzięki zwięzłej fabule szybko się ją czyta.

Podsumowując powierzchownie książka wydaje się beztroska, jednak ukazuje poszukiwanie sensu i celu w życiu mężczyzny, gdzie hojność, uczciwość i wiara stają się jego motywacją. W sumie powieść można przeczytać gdy szuka się lektury lekkiej z odrobiną poważnego półgłosu. Rozdziały są krótkie, idealne do czytania podczas oczekiwania w kolejce, emisji reklam, a nawet na kanapie lub w łóżku IKEA...

piątek, 27 marca 2015

Śmiertelny sen - Philip Gooden

Tytuł: Śmiertelny sen
Tytuł oryginalny: Sleep of Death
Autor: Philip Gooden
wydawnictwo: Harlequin/Mira
data wydania: 18 marca 2015
ISBN: 9788327610850
liczba stron: 304
kategoria: powieść historyczna
okładka: miękka


Historia spełnia ważną rolę w tej tajemniczej, debiutanckiej powieści o tętniącym życiu teatralnym w czasach Szekspira i panowania królowej Elżbiety I. Nick Revill, młody, początkujący aktor przybywa do luksusowej rezydencji Eliotów, gdzie okazuje się, że ojciec gospodarza niedawno zmarł, a matka natychmiast ponownie wyszła za mąż za jego brata. Nick jest zaskoczony podobieństwem pomiędzy historią tej rodziny a najnowszą sztuką stworzoną przez Szekspira. Wydaje mu się to podejrzane i ze wszelkich sił stara się rozwikłać zagadkę...

Autor zafundował mi tu dość dużą dawkę humoru, mimo że wiodącym tematem jest śledztwo w sprawie morderstwa. To mnie zdumiało. Oczywiście w pozytywnym sensie. Mogłam także poznać w jaki sposób w tamtych czasach zbierano dowody, czy też jakie inne techniki śledcze wykorzystywano, żeby złapać złoczyńcę. Napięcie wzrasta tu dosłownie ze strony na stronę. Niekiedy miałam wrażenie, że już osiągnęło tak wysoki poziom, że na pewno autor za chwilę da mi nieco odsapnąć. Jakież było moje zdziwienie, gdy się okazało, że jednak nadal jej klimat nie zmienił się ani na jotę. Muszę przyznać, że były momenty gdy byłam nieco tym zmęczona. Jednak muszę pochwalić pisarza za bardzo obrazowe przedstawienie XVI-wiecznego Londynu. Zrobił to w taki sposób, że jeszcze długo będę pamiętała jego opisy tegoż miasta. Dodatkowo stworzeni przez niego bohaterowie mają trudną do określenia głębię. Wykreował ich osobowości łącząc umiejętnie takie cechy, że powstały wiarygodne postaci. Na plus można zaliczyć również to, że historia została tak skonstruowana, że mogłaby wydarzyć się w innym okresie historii, po niewielkich zmianach nawet we współczesności. I nie straciłaby na swym przesłaniu.

Podobnie jak u mistrza autor podzielił swą powieść na prolog, 5 aktów i epilog. Jednak tu zakończenie jest nieco inne niż w "Hamlecie" Szekspira. W historii odczuwa się klimat końca XVI wieku. Jednak nie przez cały czas. Pisarz użył archaicznie brzmiących słów i prawdopodobnie oczekiwał, że to wystarczy czytelnikowi, aby tekst wydał mu się wyjęty żywcem z tamtych lat. Niestety wcale nie odniosłam takiego wrażenia. Powiem więcej. W rezultacie wyszła z tego zwykła mieszanina przeszłości i teraźniejszości. Niestety niezbyt udana. Poza tym epizodyczna rola w tej książce Williama Szekspira wydaje się stworzona jakby na siłę. Sprawia wrażenie niepasującej do reszty. Całość można podsumować stwierdzeniem, że autor starał się być choć trochę kojarzonym ze znanym dziełem, a tymczasem jego powieść wydaje się być jedynie niezbyt udaną namiastką geniuszu Szekspira. Wiadomo. Nie jest łatwo naśladować wielkich.

"Śmiertelny sen" nie jest niestety najlepszą lekturą, jaką kiedykolwiek czytałam. Jednak to lekka powieść z dużą dawką humoru. A wątek miłosny dostarcza dodatkowych miłych chwil. Książka może być odebrana przez innych jako przykład dobrze skonstruowanego kryminału czy dowcipnej historii. Czyta się ją bardzo szybko. Czcionka sprawia wrażenie dużej. Jakby powiększonej w celu pogrubienia powieści. Wiadomo już, że autor zaplanował dalsze części tej serii. Czy zamierzam je także przeczytać. W tej chwili nie wiem. Może jak znajdę chwilę przerwy i nie będę miała na oku innej interesującej lektury...

czwartek, 26 marca 2015

Polowanie na Czworonoga - Maciej Światłowicz

Tytuł: Polowanie na Czworonoga
Autor: Maciej Światłowicz
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 6 września 2014
ISBN: 9788379423491
liczba stron: 242
kategoria: kryminał
okładka: miękka


"Typowy Polak w nietypowej sytuacji". Tymi słowami streszcza się na tylnej okładce fabułę tej książki. Czy się z tym stwierdzeniem zgadzam? Wydaje mi się ono raczej nietrafione, ponieważ nie uważam aby można było nazwać typowego Polaka pechowcem. A właśnie główny bohater tego utworu ma niewyobrażalnego pecha, który prześladuje go na każdym kroku. Gdziekolwiek się pojawia, pech podąża za nim. Mam nieco odmienne zdanie o typowym Polaku. Ponadto patrząc po raz pierwszy na okładkę myślałam, że główny bohater będzie zdradzany przez żonę. To co ujrzałam skojarzyło mi się z rogaczem. O jakże zmyliła mnie obwoluta. Ale na temat fabuły naskrobię później... Tytuł brzmi nader intrygująco. Określenie "czworonóg" nie precyzuje zbyt szczegółowo na co/kogo będą polowali, można tylko się domyślać, że będzie to samiec. (Tak wywnioskowałam po okładce). Zastanawiałam się także dlaczego i kto/co będzie łowcą. Tak. Przyznacie, że zawsze lepiej być jednak polującym...

Okazało się, że głównym bohaterem jest mężczyzna, który przez przypadek wplątuje się w nie lada kłopoty. Ale nas nie powinno to dziwić, ponieważ jak się dowiadujemy już na początku tej książki główny bohater od najmłodszych lat cierpi na ogromnego pecha. Tym razem gonią go handlarze narkotyków. Jednak jak się okazuje nie tak łatwo jest go zlikwidować. Nieraz aż trudno uwierzyć, z jakich tarapatów potrafi się wyplątać. Jakby "coś" nad nim czuwało. Zatem ucieka ile sił w nogach, odwiedzając po drodze wiele europejskich krajów. Próbuje uniknąć zemsty. Wraz z nim podróżują agenci służb specjalnych, którzy mają za zadanie go ochraniać. Dzięki tej podróży otrzymujemy okazję, aby poznać różnice pomiędzy mentalnością naszego i innych narodów.

Całość przypomina klimatem filmy Stanisława Barei. Czytając tę książkę miałam przed oczyma kadry z "Alternatyw 4" czy "Zmienników". To właśnie w tamtych serialach po raz pierwszy mogłam zobaczyć satyryczny obraz Polski z lat PRL-u. W "Polowaniu na Czworonoga" autor pokusił się o ukazanie w krzywym zwierciadle obecnej sytuacji naszego kraju. Choć prawda o aktualnej sytuacji Polski nie nastraja nikogo optymistycznie, to jednak nie można podczas tej lektury utrzymać ponurej miny. Usta same układają się do uśmiechu, ponieważ wszystko podane zostało w lekko strawny sposób z oryginalnymi komentarzami głównego bohatera. Smaczku dodaje epilog w postaci 3 bajek na dobranoc, które trafnie odwzorowują współczesne realia naszego świata. Nie łatwym zadaniem jest utrzymać wysoko postawioną poprzeczkę już na początku, a temu autorowi to się udało. Zaczął z dużym przytupem, a zakończył z jeszcze większym. Rzadkość. Czyta się ją szybko i z przyjemnością. A dodatkowo wielokrotnie zaskakuje. Lektura poprawiała mi humor w słoneczny dzień... Tak u mnie wiosna już w pełnej krasie...

środa, 25 marca 2015

English Matters nr 51 i Business English Magazine nr 46

Tym razem postanowiłam w jednym poście ocenić 2 magazyny anglojęzyczne. Pierwsze dni wiosny zmobilizowały mnie do nauki. Jako pierwszy na tapetę biorę zatem English Matters nr 51. Już z okładki można wywnioskować co jest wiodącym tematem tego numeru. Oczywiście Londyn. Dzięki wielu użytecznym informacjom każdy poradzi sobie odwiedzając to miasto. W dwumiesięczniku przeczytałam także o fenomenie "Lolity" Vladimira Nabokova. Kolejny tekst przybliżył mi osobę aktora Henry'ego Cavilla, który zyskał rozgłos dzięki rolom w "Immortals" i "Supermenie". Następnie mogłam poczytać co nieco o krwiodawstwie, czy wywiad z antropolożką/fotografką robiącą zdjęcia nagim ludziom z jedzeniem. Bardzo zaciekawił mnie artykuł o historii Royal Albert Hall i o wojnie Dwóch Róż w XV wieku. Tekst poświęcony japońskim wampirom przeczytałam z mniejszym zainteresowaniem. Artykuł o kondycji polskich dróg uświadomił mi jak bardzo w tej kwestii jesteśmy zacofani w porównaniu do państw Europy Zachodniej. Na koniec znalazłam użyteczne przykłady rozmów kwalifikacyjnych, które można wykorzystać podczas poszukiwania pracy i tekst poruszający tematykę osób "robiących sobie zdjęcia". Pierwsza fotografia tzw. "selfie" została zrobiona już w XIX wieku. W tym miesiącu dodatkiem do magazynu jest "Be Perfect like Present Perfect".

Zajrzałam jeszcze do Business English Magazine nr 46. Na początek wspomina się tu o śpiochach i rannych ptaszkach. Ja bardzo lubię pospać. Następnie można zapoznać się z tekstem o tym co kreuje sukces nowego produktu i o poczytać trochę o tych, którzy czerpią zyski z rynku ślubów. I wreszcie docieramy do ciekawego artykułu o powodach powrotu przedsiębiorstw z produkcją do swego kraju macierzystego. Dzięki magazynowi mogłam także poznać powody sprzedaży wszelkich dóbr przez Brytyjczyków, które wcześniej zakupili w Hiszpanii. W innym artykule Janet Sandford wybrała się do Wietnamu, żeby odkryć jego zawiłą historię. W następnym tekście przedstawiła co nowego mają do zaoferowania sławne i mniej znane domy mody. W tym numerze Daniel Sandford bada jak chiński miliarder dorobił się na recyclingu. Jako okładkową historię tym razem wybrano wyjaśnienie sukcesu sieci kawiarni Starbucks. Kolejny tekst dotyczy innego amerykańskiego giganta - firmy Walmart. Jako kobietę biznesu tym razem wybrano Christy Walton, która odziedziczyła fortunę po zmarłym mężu. Janet Sandford ma na celu dowiedzieć się jak ta "słoneczna" dziewczyna z Wyoming radzi sobie w świecie wielkiego biznesu. Warto przeczytać także o "gadających sklepach" i przewidywanych zmianach na rynku finansowania venture capital. Nie zaszkodzi również zapoznać się z tekstem o guru Timie Ferrissie, autorze bestsellerowego poradnika "4-godzinny tydzień pracy"W dzisiejszych czasach przydatny może okazać się także artykuł o tym jak mowa ciała wpływa na sukces w naszym życiu lub w jaki sposób pracodawcy mogą wynagradzać swych pracowników. I w końcu dotarłam do działu Travel, dzięki któremu przeniosłam się do Armenii. Jakże miło było ujrzeć tak piękne miejsca. Ostatnim artykułem jest tekst poruszający temat konfliktu pomiędzy Taylor Swift a Spotify...

wtorek, 24 marca 2015

Granatowe miasto - Marcin Siwiec

Tytuł: Granatowe miasto
Autor: Marcin Siwiec
wydawnictwo: Novae Res
data wydania: 2012
ISBN: 9788377224533
liczba stron: 154
kategoria: powieść przygodowa
okładka: miękka


Brzoza, Spychu i Wikol to przyjaciele z dzielnicy. Nastolatkowie chcąc zarobić na wakacyjny wyjazd zatrudniają się przy wyburzaniu starego budynku. Nawet w najśmielszych wyobrażeniach nie marzą o tym co niedługo ich spotka. A trzeba przyznać, że autor nie szczędzi im przygód. Sporo się tu dzieje jak na tak krótką historię. W miarę jak nasi bohaterowie poznają kolejne części skomplikowanej zagadki z zamierzchłej przeszłości mają wrażenie, że nie dadzą rady jej do końca rozwiązać. Zresztą nie tylko oni. Okazuje się, że Kraków kryje bardzo wiele tajemnic, o których wiedzą tylko wybrani. Zatem, żeby poradzić sobie z łamigłówką należy znać także odpowiednie osoby...

Fabuła przypomina trochę filmy z Panem Samochodzikiem w roli głównej. Tutaj także bohaterowie muszą przeczesywać niebezpieczne miejsca. Podążamy wraz z nimi i poznajemy nieznane zakątki miasta Kraka. Dobrym pomysłem było włączenie wątków historycznych do fabuły. Nie wiem czy autor długo przygotowywał się do napisania tej książki, ale podane tu informacje z przeszłości, legendy brzmią autentycznie. Małym urozmaiceniem było także wprowadzenie tu relacji damsko-męskiej. Ten wątek nieco rozluźniał niekiedy gęstą atmosferę tajemnicy sprzed wielu lat. Marcin Siwiec nie zapomniał również o slangu młodzieżowym i właśnie ten fakt powoduje, że bohaterowie brzmią realnie. Nie są na siłę ugrzecznieni, używają potocznego języka dostosowanego także do środowiska z jakiego pochodzą. Z łatwością można odnaleźć ich pierwowzory wśród znanych nam dziewiętnastolatków.

Wspominając o zaletach należy wymienić także i wady tej książki. A znalazłam ich tu trochę. Na początek muszę wspomnieć o niewielkiej czcionce, tytułach rozdziałów, które często zbyt wiele zdradzały i zbyt małych fotografiach. Przy niektórych literach brakuje "ogonków", ale może to niedopatrzenie korektora. W kwestii sytuacji tu opisanych bardzo zdziwiło mnie brak reakcji nauczyciela na to, że uczeń w klasie w jego obecności palił papierosy. Taka sytuacja jest niewyobrażalna i dlatego brzmi dla mnie nierealnie. Drugie wydarzenie, które mnie zdziwiło to sytuacja dotycząca ucieczki chłopców przed stróżem i psem. Wydaje mi się mocno naciągana. Dlaczego? Ponieważ jeden z nastolatków zeskakując na ziemię z ogrodzenia, uderza się młotem w kolano a po tym kuśtykając puszcza się biegiem przed siebie. Nie wiem jak to możliwe. Kuśtykając raczej nie można szybko biec. A jemu udało się uciec przed owczarkiem, który dodatkowo zgubił trop... Jednak to nie był koniec zdarzeń, które mnie zaskoczyły. Zakończenie powoduje, że cała historia staje się w jednej chwili bajką dla dzieci. Przykro mi, ale tego nie kupuję...

Mimo tych kilku wad muszę przyznać, że "Granatowe miasto" to lektura, w towarzystwie której spędziłam dość miło czas. Czyta się ją bardzo szybko. Akcja mknie do przodu szybciej od owczarka (niestety nie mogę o tym zapomnieć). Tylko tak się jeszcze zastanawiam dlaczego autor nie zatytułował tej książki inaczej. Wybrał nie chwytliwy i nie zapadający w pamięć tytuł. Może dla niego ma on jakąś niemierzalną wartość, ale z punktu widzenia marketingowego raczej nie dokonał właściwego wyboru. A może to wydawnictwo podpowiedziało mu taki tytuł... Tak się tylko głośno zastanawiam... Czy polecam? Jeśli lubicie książki przygodowe możecie spróbować. A ja mam nadzieję, że następny utwór tegoż pisarza będzie pozbawiony tego rodzaju mankamentów...

poniedziałek, 23 marca 2015

Pandemia - Jana Wagner

Tytuł: Pandemia
Tytuł oryginału: Вонгозеро
Autor: Jana Wagner
tłumaczenie: Walentyna Mikołajczyk-Trzcińska
wydawnictwo: Zysk i S-ka
data wydania: 2 lutego 2015
ISBN: 9788377854419
liczba stron: 433
kategoria: fantastyka
okładka: miękka ze skrzydełkami


Anna mieszka z mężem Sergiejem i Miszą synem z jego pierwszego małżeństwa w domu jednorodzinnym pod Moskwą. Pewnego dnia w stolicy Rosji zostaje wprowadzona kwarantanna. Coraz więcej osób umiera a ocaleni są nosicielami wirusa lub szabrownikami. Anna wraz z rodziną postanawia uciec na północ. Do dalekiej Karelii. Dołączają do nich sąsiedzi, znajomi i była żona Sergieja...

Fabuła może niektórym wydać się banalna. Epidemia, stan wyjątkowy, Ci co przeżyli decydują się na ucieczkę. Szabrownicy, mordercy, upadek państwa. Jednak nie znajdziemy tu zombie, czy zjawisk nadprzyrodzonych. Zamiast tego bohaterami są tu zwykli ludzie, którzy znaleźli się w sytuacji ekstremalnej. Napięcie wywołuje relacja o tym jak stawiają czoła niebezpieczeństwom. Przeszywające zimno powoduje, że nawet najmniejszy incydent grozi straceniem panowania nad sobą. Grupa staje się klanem. "Inni" od tej pory są wrogiem a wzajemna pomoc obowiązuje tylko pomiędzy członkami grupy. Jednak i tu powstają wewnętrzne animozje, urazy, agresja, beznadzieja, desperacja. indywidualizm, bestialstwo. Okazuje się, że człowiek nawet w obliczu apokalipsy nie potrafi wyzbyć się swych wad. Wraz z przewracaniem kolejnych stron problemy stają się bardziej poważne a lęki wręcz namacalne. Gdy nasi bohaterowie zbliżają się do wyznaczonego celu (prawie mitycznego miejsca) wszystko zaczyna się poważnie komplikować. Niestety niektóre z przeszkód i trudności są jednak dość standardowe. Przewidywalne. To psuje trochę lekturę.

Ich podróż jest bardzo długa. Mróz, braki paliwa, żywności i wody wzniecają coraz większe zaniepokojenie wśród ludzi. Napięcie prowadzi do ekstremalnych zachowań: dezorientacji, zazdrości, rozwiązłości, strachu. Dążąc do celu poprzez zniszczoną Rosję, Anna opisuje z wielką dokładnością relacje pomiędzy tymi jedenastoma osobami. Starannie analizuje poczynania swoich bohaterów i wstrzymuje się od krytyki. Wręcz wyjaśnia (jakby usprawiedliwia) dlaczego postępują tak a nie inaczej. Można pomyśleć, że szerzy myśl, że trzeba ratować własną skórę, nie można być dobrym, bo to niebezpieczne. Dzięki introspekcji autorka skupiła się na psychologii jednostki. Przy pomocy pierwszoosobowej narracji pozwoliła mi wniknąć w świadomość Anny. Jej leków, wątpliwości, obaw i antypatii. Dzięki temu dostałam obraz prawdy o człowieku, bez zbędnej krwawej jatki w stylu amerykańskich superprodukcji. Mimo to trochę żałowałam, że pisarka nie ukazała także innego punktu widzenia. Może perspektywa dziecka lub mężczyzny dała by nowe możliwości przekazu. Urozmaiciła chwilami irytujący ton Anny... 

Podsumowując. "Pandemia" to lektura bez zbędnych udziwnień w narracji i nadmiaru wydarzeń. Historia nie jest także przeładowana scenami niekontrolowanej przemocy. Została napisana prostym językiem, co powoduje że szybko się ją czyta. Napięcie wzmacnia ukazanie obrazu krajobrazu. Wszechobecna szarość. Dzień przenikający noc. Podobało mi się uchwycenie perspektywy na apokalipsę z punktu widzenia matki. Zwykłej kobiety, całkowicie przytłoczonej zaistniałą sytuacją. Anna może okazać się odbiciem nas samych w obliczu takiego zagrożenia, co sprawia, że powieść sprawia wrażenie jeszcze bardziej przerażająca. Obyśmy nie musieli się o tym przekonać. Tylko zakończenie jest nieco nieudane, rozmazane. Jakby przedwcześnie ucięte... Może będzie ciąg dalszy... Czy polecam? Hmm. Zadecydujcie sami, czy macie ochotę na tego rodzaju lekturę...

niedziela, 22 marca 2015

Dwudziesta szósta ofiara - Monika Siuda

Tytuł: Dwudziesta szósta ofiara
Autor: Monika Siuda
wydawnictwo: Poligraf
data wydania: 24 kwietnia 2014
ISBN: 9788378562047
liczba stron: 364
kategoria: kryminał
okładka: miękka


Dziś chciałabym wspomnieć o książce "Dwudziesta szósta ofiara" Moniki Siudy. To już jej druga powieść, ale ja nie czytałam jej debiutu "Tajemnicy Niny". O autorce wcześniej także nie słyszałam, stąd nie miałam co do tego utworu żadnych oczekiwań. Przyznam się, że zaintrygował mnie już sam tytuł. Jeszcze przed rozpoczęciem lektury zaczęłam się zastanawiać co też robi policja, że doszło aż do tylu ofiar. To przerażające. Niestety okładka nie zrobiła na mnie dobrego wrażenia. Gdybym ujrzała ją na księgarskiej lub bibliotecznej półce to nie sięgnęłabym po nią. Jednak dzięki znajomemu autorki otrzymałam szansę zapoznania się z tą historią. Zatem przystąpiłam do lektury. Czy był to czas stracony?

Narracja jest tu dwutorowa. Jedna z bohaterek, Irma, od długiego czasu pisze dziennik. Nieraz zapisuje codziennie swe odczucia i wydarzenia dnia, a niekiedy robi sobie dłuższe przerwy. Przez długi czas nikt nie zna treści tego pamiętnika. Nadchodzi jednak wreszcie moment, gdy stajemy się świadkami jej przeżyć przelanych na papier. Szkoda, że autorka nie ujawniła fragmentów dziennika wcześniej. Może wtedy trochę przynudnawy początek książki stałby się intrygującym wstępem do całkiem udanej historii. Bardzo zdziwił mnie fakt, że mąż Irmy nie był wcale zainteresowany tym co skrzętnie notowała jego żona. Co więcej - nie znał jej przeszłości. Inną postacią jest Tomasz. Były policjant, obecnie prywatny detektyw. Tęskniący za skomplikowanymi śledztwami, najczęściej zajmuje się śledzeniem zdradzających mężów/żon. Pewnego dnia jego życie się zmienia, ponieważ zostaje poproszony o pomoc w rozwiązaniu sprawy seryjnego mordercy...

Bohaterowie stworzeni przez Monikę Siudę są zwyczajni jak Ty czy ja, dlatego łatwo i szybko się z nimi utożsamiłam. (W początkowej części książki upodobałam sobie szczególnie postać Irmy. Później zmieniłam swój wybór i obdarzyłam sympatią inną postać, ale nie będę zdradzać dlaczego). Błędy, które popełniają są ludzkie. Ich wady i zalety przypominały mi moje i osób mi znanych. Każda z postaci jest charakterystyczna, obdarzona niepowtarzalną osobowością. Jednak zdziwił mnie fakt, że autorka wyeliminowała tak szybko postać Tomasza. Myślałam, że zostanie on ze mną aż do ostatniej strony. Sądziłam, że będę mogła przebywać w jego towarzystwie do końca. A tu takie zaskoczenie. Nagła rezygnacja autorki z tak szczegółowo scharakteryzowanego bohatera trochę mnie zirytowała. Przyzwyczaiłam się do niego...

Już od pierwszych kartek miałam podejrzenia kto jest mordercą. Przyznam się, że nie przepadam za tego rodzaju lekturami, które zbyt szybko podsuwają mi klucz do zagadki. Jednak jak się później okazało w tej książce autorka dopuściła się nie lada fortelu. Niby już byłam pewna jak wszystko się skończy, niby wydawało mi się, że znam tożsamość zbrodniarza, a tymczasem okazało się, że rozwiązanie całej zagadki morderstw mężczyzn jest całkiem inne. Pisarka zakpiła sobie ze mnie. Ciągle podsuwała prawdopodobne rozwiązania, myliła tropy. Napięcie narastało z kartki na kartkę. Ogarniał mnie coraz większy strach i przerażenie. Coraz szybciej przewracałam kolejne strony, żeby poznać rozwiązanie intrygującej zagadki. Taki klimat to ja lubię. Dodatkowo autorce udało się zawrzeć tu także treści dotyczące rozważań na temat zmian osobowości człowieka pod wpływem różnych czynników. Uzmysłowiła mi, że czasem jedno wydarzenie potrafi zmienić nas nie do poznania. Nieodwracalnie. Stajemy się inni, obcy. Czasem tak bardzo, że nawet najbliższe nam osoby nas nie poznają. Jak na kryminał połączenie wprost idealne...

Trzeba przyznać, że książka jest mroczna, tajemnicza, klimatyczna i nieprzewidywalna. I taki właśnie powinien być udany kryminał, ale niestety natknęłam się tu na kilka wad. Raziły mnie liczne literówki i bardzo częsty brak znaków interpunkcyjnych. Jednak gdyby to był jedyny mankament tej książki to dałoby się przymknąć na to oko. Jednak niestety autorka zdecydowała się na bardzo częste użycie zdań pojedynczych. Zapisała nimi całe strony. Muszę stwierdzić, że niezbyt płynnie czyta się tego rodzaju prozę. Co więcej jeszcze nigdy wcześniej nie spotkałam się z tego rodzaju stylem. Nie mogę także nie wspomnieć o zbyt wielu zbiegach okoliczności. Gdy jest ich umiarkowanie dużo to jestem jeszcze w stanie uwierzyć, ale gdy ich liczba oscyluje wokół graniczącej z cudem - to niestety wpływa to negatywnie na całość utworu. Na koniec muszę doczepić się jeszcze do pewnej maniery pisarki. Otóż szczegółowość opisów czynności dnia codziennego jest tu tak duża, że aż spowalnia ona akcję prawie do prędkości ślimaczej. Oczywiście wymienione wady nie powodowały, że pragnęłam czytać dalej. Wręcz odwrotnie. Wiele razy miałam ochotę przerwać i już do niej nigdy nie wracać. Jednak dotrwałam do końca. Trochę zmęczona, ale ogólnie zadowolona. Bo było warto poznać rozwiązanie tej zagadki...

sobota, 21 marca 2015

Zaćmienie - Marta Magaczewska

Tytuł: Zaćmienie
Autor: Marta Magaczewska
wydawnictwo: JanKa
data wydania: czerwiec 2010
ISBN: 9788362247028
liczba stron: 176
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka ze skrzydełkami


Marius podczas wakacji spotyka kobietę. Jednak już od pierwszej chwili nie jest pewien czy to przypadkiem nie zjawa. Jej dziwne zachowanie coraz bardziej utwierdza go w przekonaniu, że istota ta nie jest z tego świata. Przepełnia ją smutek a w każdym wypowiadanym przez nią słowie czai się śmierć. Jednak mężczyzna jest nią coraz bardziej zaintrygowany. Próbuje odkryć powody jej depresyjnego samopoczucia. Towarzyszy kobiecie w podróżach do różnych miejscowości, w których Lydia/Mara/Vivienne czegoś szuka...

Już spoglądając na okładkę tej książki można się domyślić co znajdziemy w środku. Czarny kolor nie kojarzy jest pozytywnie i jeszcze na dodatek ciemnozielony materiał, którym zakryta jest głowa i częściowo twarz kobiety. Całość sprawia wrażenie mrocznej, destrukcyjnej, tajemniczej. Może się niektórym skojarzyć z pragnieniem ukrycia, zatajenia czegoś/kogoś. Natomiast tytuł przywiódł mi na myśl lekturę wampiryczną. Sami przyznacie, że jak na początek to i tak mieszanka niecodzienna...

Jednak nie spotkacie tu żadnych krwiopijców, co może wielu z Was rozczarować. Nie jestem pewna, ale wydaje mi się, że autorka próbowała tu ukazać poprzez Lydię/Marę/Vivienne obraz osoby zagubionej, nieakceptowanej, poszukującej swojego miejsca. Istoty, która nie odnajduje się w realnym świecie. Pragnie wyzwolenia, zmian. A jedynym według niej rozwiązaniem staje się "taniec ze śmiercią". Natomiast w postaci Mariusa pisarka nakreśliła niezmierzone pragnienie do odkrywania, badania tego co jeszcze nie poznane. Widać w jego postawie nieugiętość w dążeniu do rozwiązania zagadki Lydii/Mary/Vivienne.

Mimo że akcja toczy się w Bretanii autorka nie daje tu wyrazu piękna tamtejszych krajobrazów. Skupia się na niecodziennej relacji damsko-męskiej, w której to On mówi więcej a Ona ogranicza się tylko do bardzo krótkich wypowiedzi. Przerywnikami są fragmenty z dziennika M., które może zostały napisane przez Marę, a może nie. Nie wiadomo. Moim zdaniem można by było je wyciąć i książka nie straciła by w oczach czytelnika. Ciekawym akcentem w tej powieści wydała mi się treść artykułu dla "La Science" pisana przez Mariusa o Plutonie. Nigdy wcześniej nie spotkałam się z wiedzą astronomiczną w powieści. Według mnie to jej zaleta. 

Książkę czyta się nie łatwo. Każde słowo, zdanie niesie ze sobą wiele znaczeń. Często musiałam się zatrzymywać i próbować "odszyfrowywać" co też autorka chciała mi przekazać. Pewnie i tak nie udało mi się wszystkiego zrozumieć, ponieważ proza Marty Magaczewskiej jest często symboliczna. Myślałam, że szybko ją przeczytam. Zmyliła mnie jej niepozorność. Tylko 176 stron. Kto by pomyślał, że jej odbiór okaże się tak trudny i skomplikowany. Jeszcze długo będę ją wspominać...

piątek, 20 marca 2015

Skazy - Izabela Żukowska

Tytuł: Skazy
Autor: Izabela Żukowska
wydawnictwo: Prószyński i S-ka
data wydania: 18 listopada 2014
ISBN: 9788379610563
liczba stron: 485
kategoria: powieść obyczajowa
okładka: miękka ze skrzydełkami


Przyznam się, że trudno mi było tym razem określić kategorię tej powieści. Wahałam się pomiędzy powieścią historyczną a obyczajową. W końcu zdecydowałam się jednak na tą drugą, ponieważ moim zdaniem lepiej oddaje jej tematykę. "Skazy" to już czwarta książka tej autorki, ale wcześniej pisarka tworzyła kryminały. Nie zdziwiło mnie zatem, że i w tej pozycji Izabela Żukowska zawarła morderstwo i to już na pierwszych stronach powieści. Taki początek zapowiadał raczej inny gatunek niż powieść obyczajowa, choć nieraz spotyka się tego rodzaju "mocne" sceny i w takich książkach. Na myśl nasunęło mi się skojarzenie z czytaną jakiś czas temu powieścią "Dziedzictwo von Becków" Joanny Jax. Zresztą jak się później okazało podobieństw pomiędzy tymi utworami było trochę więcej.... Zatem nie przedłużając - zaczynam...

"Skazy" to historia skupiająca się wokół losów członków rodziny Hollenbachów. Akcja rozgrywa się od 1793 do 2013 roku. Szmat czasu. Dzięki temu mogłam przeczytać o Wolnym Mieście Gdańsku, o Republice Weimarskiej, Berlinie i Warszawie w okresie międzywojennym a także o tworzącej się Gdynii i okresie zrywu Solidarności. Autorka płynnie połączyła poszczególne okresy czyniąc ich bohaterkami bliźniaczki: Johannę i Henriettę. Jednak ich podobieństwo było znikome. Ich odmienny charakter i tak różne losy uzmysłowiły mi, że to kim się stajemy jest także kształtowane przez wiele czynników zewnętrznych - nie tylko genetycznych. I po wielu latach naznaczonych tragediami jesteśmy inni, zmienieni i niewiele łączy nas z bliskimi, których długo nie widzieliśmy...

W książce jednym z bohaterów (i to wcale nie drugoplanowym) jest miasto Gdańsk. Jak wynika z udzielonego wywiadu przez autorkę dla Radia Gdańsk od zawsze pragnęła napisać książkę o swym rodzinnym mieście. Dowiedziałam się także, że to nie jedyny utwór, w którym pisarka wplotła dzieje tego miasta w fabułę powieści. Widać, że bardzo kocha to miejsce. To "widać, słychać i czuć" jak śpiewał lider zespołu Elektryczne Gitary. Jej głębokie uczucie wyziera z każdego słowa, zdania. Dzięki barwnym opisom miejsc mogłam zobaczyć dawny Gdańsk. Uliczki, kamienice, nabrzeża. Wszystko zostało odtworzone z dużą pieczołowitością. W sumie nic dziwnego, ponieważ autorka przed przystąpieniem do tworzenia tej książki "przekopała" archiwa, dociekliwie przeszukała dawne zbiory. I trzeba przyznać, że ten czas nie poszedł na marne.

Wcześniej wspomniałam, że książka przypomina mi powieść "Dziedzictwo von Becków" Joanny Jax. I muszę przyznać, że pod względem wielości wątków historycznych podobieństwo bardzo mnie ucieszyło. Lubię zagłębiać się w lekturze, która nawiązuje do dawnych dziejów. Niestety jest jeszcze jeden aspekt pod względem którego obie książki są bardzo podobne. Izabela Żukowska także tworzy bardzo długie zdania. Nawet jedenastowersowe, z 13 przecinkami. Przyznam się, że nigdy jeszcze nie spotkałam się z tak długimi zdaniami. Niestety utrudniają one czytanie, spowalniają. A lektura, gdy już przywyknie się do tej maniery pisarki, bardzo wciąga i szkoda gdyby ktoś chciał rzucić ją w kąt przez ukończeniem. A może się tak zdarzyć. Osobiście miałam takie myśli nie raz. Zatem apeluję - nie poddawajcie się zbyt prędko. Dotrwajcie do końca. Bo warto.

czwartek, 19 marca 2015

Sekretne życie pszczół - Sue Monk Kidd

Tytuł: Sekretne życie pszczół
Tytuł oryginału: The Secret Life of Bees
Autor: Sue Monk Kidd
tłumaczenie: Andrzej Szulc
wydawnictwo: Literackie
data wydania: 19 marca 2015
ISBN: 9788308055014
liczba stron: 350
kategoria: powieść obyczajowa
okładka: miękka


Mamy rok 1964. Czternastoletniej Lily Owens pozostały tylko niewyraźne wspomnienia po tym jak 10 lat wcześniej przez przypadek zabiła swoją matkę. Po tym wydarzeniu musi znosić niechęć ojca. Gdy sytuacja w domu osiąga krytyczny moment wraz z czarnoskórą nianią - Rosaleen - udaje się do miasta Tiburon, które kryje tajemnicę przeszłości jej matki...

To niezwykła powieść o boskiej mocy, historia o kobiecej sile, relacji na linii matka-córka, miłości, przebaczeniu, prawach obywatelskich, poczuciu przynależności i akceptacji. Poza tym to także książka o matkach. Matkach, które są niedoskonałe, popełniających błędy i Tych, które dopiero stają się matkami. Historia przepełniona estrogenem, nasączona życiowymi mądrościami. Dużo w niej niepokoju i nerwowości. Kobiecej wrażliwości. Postaw feministycznych. Można powiedzieć, że cała książka jest dążeniem do niezależności. Zaczyna się z hukiem, który mnie zachwycił. Niestety reszta lektury okazuje się trochę zbyt monotonna w porównaniu z udanym początkiem.

Lily jest urocza, szczera. Autorka ukazała jej dojrzewanie, powolne zyskiwanie odwagi i mądrości. Dziewczyna próbuje zrozumieć sens życia, pragnie być rozumiana. Lily ma bardzo dużo problemów z poczuciem własnej wartości, ponieważ jej sytuacja rodzinna nie pozwoliła jej odpowiednio ich wykształcić. Wszystko to rzutuje na jej interakcje z otoczeniem. Towarzyszyłam jej w chwilach cierpienia, zdenerwowania. Tęsknoty za matką. W momentach w których wyzbywa się uprzedzeń. Ponadto żałuję, że autorka w tak oszczędnych słowach napisała o Rosaleen. Jej postać jest jakby nieco uproszczona. Niewiele dostałam sposobności, aby ją "rozgryźć". Szkoda. Z chęcią poznałabym bliżej tą bohaterkę.

Czytając "Sekretne życie pszczół" odczuwałam rosnące napięcie pomiędzy "białymi" i "czarnymi", podczas gdy w tym samym czasie autorka przygotowywała mnie do zapowiadanej, nieuniknionej integracji czarnych jako wyborców i studentów. Afroamerykanie są tu odmalowani niestety zbyt stereotypowo. Sprawiają wrażenie spłowiałych. Jednowymiarowych. Zbyt doskonałych. Często wprost idealnych. Natomiast biali to Ci źli. Nie ma tu ani jednego przedstawiciela białej rasy, który zostałby przedstawiony jako dobra postać. Podobna sytuacja tyczy się przedstawienia względem płci. Prawie wszyscy mężczyźni to negatywni bohaterowie, a kobiety są to istoty z natury dobre...

Kidd mimo przewidywalności opowiada historię pełną ekspresji, wnikliwości. Czytałam bardzo niewiele książek napisanych tak dostępnym językiem i z tak zrozumiałą symboliką. Z częstymi metaforami. Niestety lekturę nieco psują cytaty zamieszczone na początku każdego rozdziału, które są nieco zbyt oczywiste. Często czułam, że autorka liczy na to, że jestem skłonna uwierzyć, że minęło kilka miesięcy gdy narrator wspomina, że to były tylko 3 lub 4 dni. Ponadto pisarka nie używa tu jakichkolwiek zróżnicowania słownictwa, co mogłoby sugerować, że czarnoskóry człowiek mówi w taki sam sposób co białoskóry. Jednak to chyba w latach 60. ubiegłego wieku nie była do końca prawda...

Zachwyciły mnie nawracające naturalne obrazy księżyca i wody. Były piękne i niemalże pogańskie. "Sekretne życie pszczół" można nazwać książką z nutką spirytyzmu. Odważną opowieścią o ucieczce, przyjaźni, rasizmie i przebaczeniu. Melancholijną, czasami ponurą. Niestety zakończenie jest wyjątkowo zaskakujące. Jak dla mnie zbyt pozytywne. To trochę drażni. Tkanie metafor z udziałem pszczół jest jednak mistrzowskie. Dzięki temu nauczyłam się wiele na ich temat jakby mimochodem. Czytając. Przewracając kolejne kartki. Gdy coraz bardziej, z coraz większą pasją zanurzałam się w tej lekturze...

środa, 18 marca 2015

Które książki kupowaliśmy najczęściej w lutym?


Witam,

Postanowiłam stworzyć przegląd najczęściej kupowanych książek czyli bestsellerów ostatniego miesiąca. Oparłam się na informacjach podawanych przez Wydawców i księgarnie internetowe.

Ciekawa jestem - czy czytaliście którąś z wymienionych poniżej książek?

Jeśli tak to napiszcie czy polecacie/odradzacie

Zapraszam na przegląd...











Jeśli czytaliście którąś z wymienionych książek
to napiszcie czy polecacie/odradzacie

pozdrawiam Was ciepło

wtorek, 17 marca 2015

Czarne skrzydła - Sue Monk Kidd

Tytuł: Czarne skrzydła
Tytuł oryginału: The Invention of Wings
Autor: Sue Monk Kidd
tłumaczenie: Marta Kisiel-Małecka
wydawnictwo: Literackie
data wydania: 25 września 2014
ISBN: 9788308053966
liczba stron: 486
kategoria: powieść historyczna
okładka: miękka ze skrzydełkami


Myślałam, że wiem już wiele o niewolnictwie, ponieważ poznałam kawałek amerykańskiej historii i widziałam dużo filmów, czytałam także sporo książek na ten temat. Niestety okazało się, że to ciągle za mało. Trudno sobie wyobrazić co się działo w tamtych czasach, skonfrontować przeżycia ciemiężonych, tak realne i straszne. Zdałam sobie sprawę, jak niewiele tak naprawdę wiem o niesprawiedliwości niewolnictwa...

Hetty Grimke, niewolnica żyjąca na początku XIX wieku, tęskni za wolnością, za życiem poza dusznymi ścianami, które otaczają ją w zamożnym domu sędziego sądu najwyższego - Grimke. Pewnego dnia staje się prezentem na 11 urodziny dla jego córki, Sarah. Jednak dziewczęta się zaprzyjaźniają. Razem dorastają, kształtują wzajemnie swe losy i tworzą złożoną relację naznaczoną poczuciem winy, wyobcowaniem. Szukają odwagi, miażdżą nadzieje, ulegają zdradom, doświadczają niespełnionej miłości i ostracyzmu...

Bohaterki główne zostały tu szczegółowo scharakteryzowane. Zarówno Sarah i Hattie są więźniarkami. Nie akceptowane przez rodziny, przez kościół, przez ludzi. Jedną ogranicza poczucie obowiązku, istniejące konwenanse i ambicje rodziny. Drugą brak kontroli nad swoim życiem. Postać ich przyjaźni nacechowana jest bolesną świadomością odległości pomiędzy nimi, która została stworzona przez społeczeństwo. I właśnie z tego powodu ta relacja jest bardziej przekonująca, realistyczna. Odniosłam wrażenie, że to Sarah jest sercem tej historii. To ona stara się dojść do porozumienia z systemem, nie może zaakceptować i znaleźć miejsca w świecie, wbrew wszelkich oczekiwaniom. Marzy, aby pewnego dnia móc pójść w ślady ojca. To emancypantka. Co więcej Sarah Grimke została zainspirowana postacią historyczną. Sue Monk Kidd daje wgląd we wnętrze bohaterki, która staje się tu uosobieniem feminizmu i abolicjonizmu.

Autorka idealnie przeniosła tę historię, ludzi i miejsca. Ożywiła. Byłam tak zanurzona w narracji, że czułam się jakbym siedziała na ganku plantacji w Południowej Karolinie popijając słodką herbatę i była naocznym świadkiem tych wydarzeń. Niezwykle trudno było mi czytać o złym traktowaniu niewolników, ich cierpieniu. Naprzemienna narracja Sarah i Hetty jest tu ciekawym zabiegiem literackim. Rzadko można spotkać książkę, która ukazuje także punkt widzenia niewolnicy. Zastosowanie pierwszoosobowej narracji sprawiło, że poznałam ich najgłębsze marzenia i myśli. Bolesne doświadczenia. Każda z nich wykorzystuje odpowiednie słownictwo. Mowa i dobór słów dobrze odzwierciedla ich pochodzenie społeczne. Ale pod koniec powieści, gdy już obie są kobietami w średnim wieku, nadal brzmią jak nastolatki. Ten fakt nieco psuje odbiór całości. Bardzo spodobało mi również, że autorka znalazła miejsce w książce na to, aby wyjaśnić swoje badania i fascynację tym tematem. Informuje nas także, które postacie i wydarzenia są prawdziwe. 

Powieść to obraz niszczycielskich ran w amerykańskiej historii. Walki o równouprawnienie, o zniesienie segregacji rasowej. Ukazuje życie niewolnika, jego niesłabnącą nadzieję, marzenia i trudy. To historia pełna wytrwałości, kontrastów pomiędzy warstwami społecznymi w XIX w Stanach Zjednoczonych. Tak prawdziwa jak biografia. A ponadto intensywna, głęboka i brutalna. Ponadto rytmiczna, smutna a momentami bardzo przygnębiająca. Pełna rozczarowań, bólu i tragedii. Krótko mówiąc o prawdziwym życiu. Czytałam ją z ociąganiem. Kawałkami. Dlaczego? Ponieważ nie chciałam jej szybko skończyć. Pragnęłam jeszcze choć przez chwilę pozostać w towarzystwie tych silnych kobiet. Kibicować im w ich walce. Jednak ostatnia strona nadeszła niespodziewanie. I zakończyło się me obcowanie z tą lekturą. Niestety...

Spotkanie autorskie, fragmenty książki...


"Łzy Diabła" Magdaleny Kozak już w księgarniach.

Magdalena Kozak - oficer Wojska Polskiego, uczestniczka misji wojskowych w Afganistanie, lekarz specjalizujący się w medycynie ratunkowej, a zarazem popularna pisarka science fiction / fantasy - polskim czytelnikom znana jest przede wszystkim z bestsellerowej trylogii Nocarz, Renegat, Nikt. Już w najbliższą środę na półki polskich księgarń trafi jej długo wyczekiwana, tworzona przez cztery lata powieść: "Łzy Diabła".

Ta książka to trzymająca w napięciu fabuła pełna zwrotów akcji i zwieńczona zaskakującym zakończeniem, ale przede wszystkim - Afganistan Magdaleny Kozak, przeniesiony na obcą planetę i przetworzony, ale wciąż - dzięki osobistym doświadczeniom autorki - niezwykle autentyczny.

"Łzy Diabła" to historia dwóch mężczyzn z odległej planety Dżahan. Izzat, syn króla Farji; wyrusza na wyprawę wojenną, by wytyczyć strategiczny szlak transportowy, od którego zależy przyszłość jego państwa. Znajda - prosty pastuch, człowiek znikąd, niepamiętający swojego pochodzenia, tożsamości, historii - w wyniku przedziwnych splotów okoliczności z parobka staje się owianym ludową legendą Mścicielem z Pól, niezwykle groźnym bojownikiem o wolność, postrachem królewskich wojsk, z którymi prowadzi zaciętą walkę o wolność.

W tle jesteśmy my - Ziemianie - dla mieszkańców planety Dżahan Obcy. To my dostarczamy z Ziemi mieszkańcom Dżahanu, których rozwój cywilizacyjny odpowiada naszemu późnemu średniowieczu, sprzęt i technologię. Nie robimy tego jednak z dobrego serca - potrzebujemy uprawianego na Dżahanie czarsu, rośliny służącej nam do wytwarzania Łez Diabła, narkotyku, od którego uzależniona jest cała ludzkość.

"Łzy Diabła" to epicka opowieść o stawaniu się: Izzat i Znajda w poszukiwaniu własnej tożsamości powoli odkrywają tajemnicę, która diametralnie zmieni życie każdego z nich.

Spotkanie z Magdaleną Kozak w Empiku Arkadia (Warszawa, al. Jana Pawła II 82) odbędzie się 24 marca 2015 r. o godz. 18.00. Jak nie dacie rady to możecie ją także spotkać na festiwalu fantastyki Pyrkon - (szczegóły: www.pyrkon.pl).

Tymczasem zapraszam do obejrzenia 2 krótkich materiałów filmowych z Magdaleną Kozak mówiącą o swojej powieści:

          


oraz do wysłuchania dwóch obszernych fragmentów audio "Łez Diabła" w interpretacji Adama Baumana:


      

link do wydarzenia na facebooku

poniedziałek, 16 marca 2015

Zapowiedzi wydawnicze


Jeszcze w marcu i w pierwszej połowie kwietnia ukaże się kilka bardzo ciekawych pozycji na rynku wydawniczym. Postanowiłam tu zamieścić tylko niektóre z nich - te, które wzbudziły moje zainteresowanie i stworzyć krótki przegląd.

Zapraszam...


Autor: Cygler Hanna
Tytuł: Czas zamknięty
Wydawnictwo: Rebis

                               Premiera już 24 marca

Opis:
Powieść o poszukiwaniu i utracie, o burzliwych losach ludzkich i wyborach dokonywanych przez bohaterów w czasie wojny. Kwiecień 1939 roku - napięta sytuacja w Wolnym Mieście Gdańsku zmusza Helen Hallmann do wyjazdu do Anglii z całą rodziną. Włodek, jej pasierb,  choć marzy o przygodach i podróżach, nie chce porzucać domu i swej pierwszej miłości. Los jednak szykuje dla niego niejedną niespodziankę. Marzenia czasem spełniają się w bardzo nieprzewidywalny sposób… (opis wydawcy)

Autor: Callan Cat Jamie
Tytuł: Szczęście na dzień dobry
Wydawnictwo: Literackie

Premiera 8 kwietnia

Opis:
To nie Francuzki wymyśliły szczęście, ale to Francuzki wiedzą najlepiej, jak cieszyć się życiem. Potrafią przywiązywać wagę do każdej chwili przyjemności! Jako młoda dziewczyna Jamie Cat Callan była zauroczona swoją francuską babcią, która, chociaż nie miała zbyt wiele pieniędzy, odżywiała się dobrze, ubierała się dobrze i cieszyła się codziennymi przyjemnościami. Kiedy już jako dorosła kobieta Jamie podróżowała po Francji, udało jej się lepiej zrozumieć, co różni Francuzki od Amerykanek. Francuzki - niezależnie od tego, czy są lekarkami, właścicielkami sklepu czy prowadzą dom - nie zamartwiają się tym, czy są wystarczająco szczupłe, młode i spełnione. Starzeją się z wdziękiem i akceptują swoje ciało. Umieją znaleźć równowagę w życiu - kochać jedzenie, ale się nie objadać, pracować ciężko, ale nie zbyt wiele, czerpać przyjemność z obecności rodziny i przyjaciół, ale znaleźć też czas dla siebie. Jamie wyciągnęła wnioski z wszystkiego, czego nauczyły ją Francuzki.  (opis wydawcy)

Autor: Christie Alix
Tytuł: Uczeń Gutenberga
Wydawnictwo: PWN

Premiera 23 marca

Opis:
Paryż w roku 1450. Ekscytujące miejsce dla młodego skryby. Za dnia Peter Schoeffer przepisuje manuskrypty, wieczorami kosztuje oferowanych przez miasto rozkoszy. Niechętnie podporządkowuje się woli Johanna Fusta, jego przybranego ojca, który nakazuje mu powrót do przeżartej przez korupcję i dręczonej niekończącymi się waśniami Moguncji, gdzie ma spotkać „nadzwyczajnego człowieka”. Okazuje się nim Johann Gutenberg, niezmordowany wynalazca o trudnym charakterze. Opracował on rewolucyjną metodę produkcji ksiąg za pomocą tak zwanej "prasy drukarskiej". Peter zostaje uczniem w jego warsztacie. Ma się zmierzyć z zadaniem ambitnym, a może i świętokradczym - wydrukowaniem Pisma Świętego. Alix Christie przenosi czytelników w gwarny świat średniowiecznego miasta. Opisane przez nią postaci są niezmiernie realistyczne; z każdej strony tej powieści wyziera ludzka duma, zazdrość, ambicja i pożądanie. Bohaterowie znajdą się w samym środku rewolucji, a jej skutki przerosną oczekiwania nawet tych, którzy ją wywołali. (opis wydawcy)

Autor: Remarque Erich Maria
Tytuł: Kochaj bliźniego swego
Wydawnictwo: Rebis

                               Premiera 31 marca

Opis:
Po ucieczce z nazistowskich Niemiec główni bohaterowie powieści - niemiecki polityk Josef Steiner, syn żydowskiego fabrykanta Ludwig Kern i studentka Ruth Holland - próbują bezskutecznie zapuścić korzenie w sąsiednich krajach: ich przymusowa wędrówka pod groźbą wydalenia, czasem na skraju żebraczej egzystencji, biegnie przez Czechosłowację, Austrię, Szwajcarię i Francję, ale przebywając nielegalnie, często bez pracy, wszędzie spotykają się z obojętnością, perfidią i wyzyskiem, wbrew biblijnemu przykazaniu. Może w Ameryce, która części z nich zapewni schronienie, będzie inaczej. (opis wydawcy)

Autor: Borszewicz Jarosław
Tytuł: Mroki 
Wydawnictwo: Iskry

                               Premiera 8 kwietnia

Opis:
"Mroków" Jarosława Borszewicza nie można jednoznacznie sklasyfikować. Możemy ten utwór nazwać prozą literacką, tomikiem poezji czy wreszcie powieścią o mrocznej fabule… Ale chyba nie ma potrzeby szeregować tej książki, ponieważ ta niezwykła forma literacka nadal wciąga nas w dyskusję o sensie naszego istnienia, bo "trzeba coś robić między pierwszą a drugą datą… Pierwszą już znam. Drugą…" Borszewicz debiutował tą książką w Iskrach w 1983 r. i po wielu latach można śmiało stwierdzić, że przeszła ona świetnie próbę czasu. Czytelnik szybko daje się wciągnąć w zawiłą opowieść, ponieważ tak naprawdę bohaterem tej książki jest śmierć, którą my próbujemy tylko ułaskawić. "Benek mówi, że myśl o śmierci najlepiej zagłuszyć drugim człowiekiem. Ale ja mu nie wierzę" - mówi narrator, który zmaga się ze swoją samotnością, śmiertelnością i śmiertelnością najbliższych, który próbuje jednak znaleźć nadzieję w miłości czy przyjaźni… (opis wydawcy)

Autor: Ferrante Elena
Tytuł: Historia nowego nazwiska
Wydawnictwo: Sonia Draga

Premiera 25 marca

Opis:
"Historia nowego nazwiska", druga powieść cyklu, który otwiera "Genialna przyjaciółka". Lila i Helena mają po szesnaście lat i obie czują, że znalazły się w ślepym zaułku. Lila dopiero wyszła za mąż, ale przyjęcie nazwiska męża wiąże się dla niej z utratą własnej tożsamości. Elena to wzorowa uczennica, ale właśnie podczas ślubu przyjaciółki odkrywa, że nie czuje się dobrze ani w dzielnicy, ani poza nią. Burzliwe młodzieńcze lata obydwu dziewcząt wciągają nas w powalający pęd, z jakim depczą sobie po piętach, tracą się z pola widzenia i odnajdują. A wszystko w scenerii Neapolu, Włoch, które powoli nabierają alarmujących i dobrze znanych cech. (opis wydawcy)

Autor: Crummey Michael
Tytuł: Sweetland
Wydawnictwo: Wiatr od morza

Premiera 14 kwietnia

Opis:
Historia przekornej miłości człowieka do chłodnej i niegościnnej ziemi, na której się urodził. W powieści Michaela Crummeya polscy czytelnicy znajdą wszystko to, za co pokochali jego twórczość. Autor kolejny raz odmalowuje pejzaż Nowej Fundlandii zaludniony przedziwnymi postaciami, które spotkać można wyłącznie na tamtejszych wybrzeżach - ludźmi twardymi i krnąbrnymi, pomimo nadejścia XXI wieku wciąż opisującymi świat w sobie tylko właściwy sposób. Osadę Chance Cove na wysepce Sweetland zamieszkuje kilkadziesiąt osób, które z trudem wiążą koniec z końcem po zapaści nowofundlandzkiego rybołówstwa. Nic dziwnego, że złożona przez rząd propozycja sowitej rekompensaty za opuszczenie podupadającej mieściny na krańcu świata wywołuje wśród byłych rybaków ogromne poruszenie. Jedynym warunkiem jest jednomyślna zgoda wszystkich mieszkańców na przeprowadzkę. Plany sąsiadów krzyżuje Moses Sweetland, emerytowany latarnik uparcie sprzeciwiający się opuszczeniu ukochanej wyspy. Gdy zbliża się termin ostatecznej decyzji, narastająca niechęć mieszkańców Chance Cove daje Sweetlandowi podstawy do obaw o własne życie. Splot konfliktów, tragedii oraz wciąż żywych bolesnych wspomnień popchnie go do szalonego postanowienia, w wyniku którego świadomie skaże się na nieodwołalną izolację… (opis wydawcy)

Autor: Van Heugten Antoinette
Tytuł: Dotknąć prawdy
Wydawnictwo: Mira

                               Premiera już 18 marca

Opis:
Danielle idzie pustym korytarzem szpitala psychiatrycznego, wystukując obcasami mocny rytm. Wchodzi do pokoju. Ściany i podłogi są czerwone od krwi. Na łóżku leży chłopiec. Ujmuje go za przegub, ale nie wyczuwa pulsu. Na podłodze leży jej nastoletni syn Max. Ubrudzony krwią, ściska w dłoni długi, ostry przedmiot. Niewątpliwie narzędzie zbrodni. Agresywne zachowanie i uzależnienie od narkotyków z góry stawiają Maksa na przegranej pozycji. Ale dla Danielle to nadal ukochane i mądre dziecko.  Jest prawniczką, wie, jak walczyć z systemem. Zamierza odkryć prawdę, bez względu na koszty i konsekwencje. (opis wydawcy)

Autor: Littell Robert
Tytuł: Wredny typ
Wydawnictwo: Noir sur Blanc

                               Premiera 25 marca

Opis:
Były agent CIA Lemuel Gunn zszedł z pola walki w Afganistanie na przyspieszoną emeryturę na pustyni w Nowym Meksyku, gdzie pracuje jako prywatny detektyw w wygodnej, na tyle, na ile to możliwe, przyczepie kempingowej. W jego życie  wkracza Ornella Neppi, trzydziestoparoletnia kobieta siejąca zamęt w firmie poręczeniowej swojego stryja. Sprawca jej kłopotów, Emilio Gava, został aresztowany za handel kokainą. Ornella ma powody, by sądzić, że uwolniony za kaucją zniknął i nie zamierza stawić się na rozprawę. Jeżeli go nie odnajdzie, jej stryj straci 125 000 dolarów. Za 95 dolarów za dzień plus wydatki (nie wspominając o przyjemności przebywania w jej towarzystwie) Gunn zgadza się pomóc Ornelli w wytropieniu podejrzanego. O dziwo, wydaje się, że nie istnieją żadne zdjęcia Emilio Gavy. Gdy Gunn urządza swoją obławę, zaczyna  się zastanawiać, czy sam Gava w ogóle istnieje. (opis wydawcy)

Autor: Gold Hal
Tytuł: Jednostka 731
Wydawnictwo: Uniwersytetu Jagiellońskiego

                               Premiera 1 kwietnia

Opis:
Najokrutniejsze działania podczas wojny prowadzonej w latach 1937-1945 przez Japonię w Azji rozegrały się nie tylko na polu bitwy. Ich miejscem był również tajny ośrodek w Mandżurii. To tam, pod przykrywką uzdatniania wody, miały miejsce niewyobrażalne akty bestialstwa Japończyków. Tam działała Jednostka 731. Wycinanie organów bez znieczulenia, aborcje wcześniej gwałconych kobiet czy celowe zarażanie dżumą to tylko niektóre z makabrycznych eksperymentów medycznych przeprowadzanych na chińskich więźniach. Tajne japońskie laboratoria, masowo okaleczające żywych więźniów, działały już w latach 30. XX wieku, ale ich wzmożona działalność przypadła na okres II wojny światowej. Książka składa się z dwóch części. W pierwszej z nich autor zarysowuje historię tej przerażającej jednostki wojskowej cesarskiej armii Japonii i przedstawia szokujące szczegóły jej działania. Druga część to relacje świadków - byłych członków Jednostki 731, którzy uczestniczyli w prowadzonych tam eksperymentach, i innych osób w różny sposób z nią związanych. Po latach milczenia zdecydowali się oni w latach dziewięćdziesiątych XX wieku wyjawić swoje wspomnienia. Publikacja Hala Golda to nie tylko opis dramatycznych wydarzeń. To również wyraz nadziei, że wydarzenia, do których Japonia nie przyznała się do dnia dzisiejszego, nigdy się nie powtórzą. (opis wydawcy)

Autor: Abercrombie Joe
Tytuł: Pół króla
Wydawnictwo: Rebis

                               Premiera 7 kwietnia

Opis:
Książę Yarvi poprzysiągł zemstę zabójcom ojca. Chce odzyskać czarny tron. Najpierw jednak jako sprzedany w niewolę galernik musi stawić czoło okrucieństwu i srogiemu morzu. I to mając tylko jedną sprawną rękę. W oczach świata jest słaby. Nie utrzyma tarczy ani nie chwyci za topór, dlatego musi z umysłu uczynić zabójczą broń. W osobliwej kompanii wyrzutków znajduje wsparcie, na jakie nie mógłby liczyć wśród szlachetnie urodzonych. Yarvi ma u boku lojalnych przyjaciół, lecz zawiła ścieżka, którą kroczy, może się zakończyć tym, czym się rozpoczęła - niespodziewanym zwrotem, zasadzką i śmiercią króla. (opis wydawcy)

Autor: Rygiel Katarzyna
Tytuł: Wielki chłód
Wydawnictwo: Zysk i ska

                               Premiera 30 marca

Opis:
Czy łatwo pomylić fikcję z rzeczywistością? Janusz Krzyżanowski, autor kryminałów cieszących się umiarkowaną popularnością, jest przekonany, że bezbłędnie odróżnia realne od wymyślonego. Jednak gdy rozpoczyna prace nad nową powieścią i nagle staje się uczestnikiem niezwykłych zdarzeń, dochodzi do wniosku, że był w błędzie. Niepokój pisarza zmienia się w strach, gdy w niewyjaśnionych okolicznościach znika jego była żona, a on sam stwierdza, że ktoś go prześladuje. Zdesperowany, przytłoczony odpowiedzialnością za syna, który znalazł się pod jego opieką, nie umie odpowiedzieć na pytania o przyczynę i cel działań tajemniczego dręczyciela. Motywy sprawcy próbuje poznać także nadkomisarz Krzysztof Sobolewski, prowadzący śledztwo w sprawie zaginionej kobiety. Który z nich pierwszy dostrzeże granicę oddzielającą fabułę od prawdziwego życia? (opis wydawcy)

Autor: Wydra Justyna
Tytuł: Esesman i Żydówka
Wydawnictwo: Zysk i Ska

                               Premiera 13 kwietnia

Opis:
Kwiecień 1943 roku. Debora Singer wyskakuje z wagonu transportującego krakowskich Żydów. Podczas próby ucieczki boleśnie skręca w kostce nogę i nie jest w stanie uciekać. Przekonana, że nie ocali życia, siada w sosnowym zagajniku, czekając na śmierć. Słyszy odgłosy obławy. Nagle nadjeżdża wojskowy motocykl. Do przestraszonej dziewczyny zbliża się esesman. Debora jest Żydówką, czyli - jest winna. Przed nią staje hauptsturmführer Bruno Kramer. W tym miejscu ta historia mogłaby się właściwie skończyć. To jednak dopiero jej początek... Pełna niespodziewanych zwrotów akcji, barwnych postaci, osadzona w realiach II wojny światowej, powieść, w której nic nie jest proste, ale wszystko staje się możliwe, gdy w grę wchodzą uczucia. Esesman i Żydówka to coś więcej niż romans. To świadectwo człowieczeństwa w obliczu okrucieństw wojny. Momentami szokująca, bardzo wzruszająca i niebanalna opowieść o wojennych rozbitkach. O nieprawdopodobnej, zakazanej miłości. Kat i ofiara. Czy takie uczucie mogło wydarzyć się naprawdę? (opis wydawcy).

Autor: Prcić Ismet
Tytuł: Odłamki
Wydawnictwo: SQN

                               Premiera już 18 marca

Opis:
Ismet kocha teatr, chce się umawiać na randki i pić wino z przyjaciółmi. Ale w rozdartej okrutnym konfliktem etnicznym Bośni nie ma na to miejsca. Po dramatycznych wydarzeniach chłopak zostawia całą rodzinę. Zostaje uchodźcą. Jednak ucieczka do amerykańskiego raju tylko pozornie jest wybawieniem… Mustafa Nalić jest żołnierzem. Jego rzeczywistość to wszechobecne okrucieństwo, śmierć najbliższych i frontowe koszmary. Losy dwóch młodych mężczyzn zaczynają się ze sobą niebezpiecznie splatać. Jakby należały do jednego człowieka… Kim naprawdę są Ismet i Mustafa? Odłamki to imigracyjna powieść z przejmującą panoramą umęczonego wojną kraju i jednocześnie niezwykła "autobiografia" - element terapii Ismeta Prcicia. Książka zachwycająca młodzieńczą nadzieją i humorem, a także wielką dojrzałością w rozliczeniu wojennej traumy. (opis wydawcy).

Najchętniej zapoznałabym się ze wszystkimi - niestety czasu ciągle brak :(

A Wy na którą zapowiedź wydawniczą czekacie ? 
Ciekawa jestem Waszej opinii :)