środa, 5 sierpnia 2015

Mam twój telefon - Sophie Kinsella

Tytuł: Mam twój telefon
Tytuł oryginału: I've Got Your Number
Autor: Sophie Kinsella
tłumaczenie: Joanna Grabarek, Jacek Mikołajczyk
wydawnictwo: Sonia Draga
data wydania: 8 lipca 2015
ISBN: 9788379993260
liczba stron: 409
kategoria: romans
okładka: miękka ze skrzydełkami


Poppy Wyatt ma bardzo pechowy dzień. Nie dość, że zgubiła swój pierścionek zaręczynowy wart co najmniej 25 000 ₤ tydzień przed ślubem to dodatkowo ukradziono jej telefon komórkowy. Nic dziwnego, że dziewczyna wpada w panikę. Jednak to jeszcze nie koniec dziwnych wydarzeń. Nasza bohaterka przez przypadek znajduje w koszu na śmieci cudzy telefon komórkowy. Nie wie jeszcze jak bardzo ten dzień odmieni jej dotychczasowe życie...

Wszystkie te wyżej wspomnione, niezbyt przyjemne incydenty prowadzą jednak do bardzo zabawnych wydarzeń. Śmiałam się, gdy czytałam o tym, jak Poppy próbuje nie pogubić się w procesie przygotowań do wesela, w jaki sposób ukrywa przez narzeczonym fakt, że nie ma pierścionka zaręczynowego, gdy stara się naśladować głos poczty głosowej, jak reaguje na treść e-maili i smsów adresowanych do prawowitego właściciela znalezionego telefonu komórkowego, gdy wykonuje "pieśń" przed panem Yamasaki. Jednak irracjonalna decyzja naszej bohaterki o zatrzymaniu zawłaszczonego telefonu brzmi jak dla mnie nierealnie. Pomijając fakt, że każda nowoczesna komórka jest zablokowana hasłem to można przecież kupić nową dość łatwo i nie znam wypadku, aby jakakolwiek firma zezwoliła, aby postronna osoba czytała jej korespondencję biznesową.

Ucieszył mnie fakt, że bohaterka nie jest tu zbyt skoncentrowana na swoim wyglądzie. Na szczęście niezbyt często czytałam o jej kompleksach. Dziwi natomiast, że Poppy popełnia o wiele więcej błędów niż przeciętny człowiek i dodatkowo wydaje się nawet nie zdawać sobie sprawy z ich konsekwencji, prawie jakby była beztroską nastolatką. A nią nie jest. I to od dawna. Oczywiście zapomniałam wspomnieć, że pojawia się tutaj także przystojny biznesmen - Sam, ale niewiele znaleźć można tu elementów romansu. Jednak fragmenty, w których się przekomarzają są udane.

Między wierszami można tu się także doszukiwać przesłania: "nie osądzaj nikogo po pozorach". W książce natknęłam się również na trochę wyolbrzymiony i przejaskrawiony obraz obsesji na tle technologii. Ciekawym, trochę sarkastycznym, nawet momentami szyderczym elementem było dodanie tu bardzo wielu przypisów. Tak. To dość rzadkie w tego rodzaju literaturze, jednak w tym przypadku podejrzewam, że miało to służyć podkreśleniu niezbyt pozytywnemu stosunkowi głównej bohaterki do wszystkich członków rodziny jej narzeczonego, którzy w swych pracach naukowych zawsze używali mnóstwa przypisów.

Czytanie książki autorstwa Sophie Kinselli można nazwać przyjemnymi chwilami. Nie ma tu skomplikowanej fabuły czy wątków wieloznacznych. Mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że dobrze się bawiłam w trakcie czytania tej powieści mimo że jej fabuła jest dość daleka od realizmu. Poza tym autorka umiejętnie wplotła w tekst treść wiadomości e-mail czy sms. Ciekawie czytało się także o tajemnicach korporacyjnych. Jednak trzeba przyznać, że fabuła jest tu przewidywalna a zakończenie nie zadowala. Książka jest także pełna zbiegów okoliczności i nieporozumień. Momentami czułam nawet, że pewne sytuacje były lekko przesadzone...

10 komentarzy :

  1. Ta autorka jest beznadziejna. Nie wiem, czemu jej rzekoma twórczość ujrzała światło dzienne. To największa tandeta, jaką widziałam w życiu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nie jest to lektura "wysokich lotów", ale nie tego dziś szukałam. Nieraz potrzeba chwili z książką, która zapewni tzw. zresetowanie się. A jeśli chodzi o tandetę to szczerze mówiąc miałam już nie raz do czynienia z o wiele gorszymi książkami...

      Usuń
  2. Ja tam nawet lubię Kinsellę, chociaż ona naprawdę pisze książki aż "za" lekkie niekiedy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Idealna na wakacje :) Mam dość bohaterek,które skupiają tak wielką uwagę na wygląd. Z chęcią przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój kolejny strzał! Obecnie męczę trochę książkę pt. 'Trafny wybór'... ilość wątków tam mnie przeraża, jak tylko skończę wezmę się za coś lżejszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A niektórzy tak bardzo zachwalali ten utwór. Mnie nie bardzo ciągnie do książki Rowling. Nadal kojarzy mi się tylko z Harrym Potterem...

      Usuń
    2. 'Trafny wybór' porzuciłam jako nietrafny po 51 stronie.
      A tę lekką książkę chętnie przeczytam.

      Usuń
    3. O. To Wam dziewczyny współczuję. Tak sobie myślę, że czytanie jest obarczone dużym ryzykiem utraty czasu na rzecz niezbyt udanej lektury...

      Usuń
  5. Jeden z moich ulubionych romansów - co mnie dziwi, bo inne książki Kinselli uważam za kiepskie. od razu powiem, że nie wiem jak wypada tłumaczenie, bo posiadam w oryginale, ale jest fantastycznie zabawna. Pewnie, że dużo sytuacji przesadzonych ale nie oczekuję całkowitego realizmu od tego typu literatury. Za to podobało mi się strasznie, że wszyscy bohaterowie mieli swoje wady i zalety, byli bardzo ludzcy w swoich zachowaniach, a nie stanowili literacki schemat pasujący do okoliczności (co się często zdarza w tego typu literaturze (oprócz Willow the Witch). Ale uzależnienie od telefonu (winna jestem!) i korporacyjny klimat (uczestniczę niestety) autorka uchwyciła świetnie.

    ps. nie każda komórka ma hasło - ostatnio zmieniałam kartę nano-sim (poprzednia się sama z siebie spaliła) i okazało się, że te najnowsze są zupełnie bez haseł, pinów bez niczego jeśli użytkownik sobie nie ustawi. Oczywiście trzeci miesiąc hasam bez....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie znam wersji oryginalnej, więc nie wiem jak poradzono sobie z przekładem. Kiedyś czytałam inną książkę Kinselli w języku angielskim (zabij mnie, ale nie pamiętam którą) i faktycznie była bardziej udana niż jej polski odpowiednik.
      Przyznam się, że ja sięgając po tego rodzaju literaturę oczekuję relaksu. I książki Kinselli mi to dają. Przeczytałam do tej pory dwie. Jednak będąc z natury czepialską jędzą musiałam trochę ponarzekać ;)
      W kwestii komórki to właśnie sobie uświadomiłam, że jestem mocno w tyle z nowościami. Tak to się szybko zmienia. Mimo to myślę, że jeśli to był telefon firmowy to prawdopodobnie powinien być zabezpieczony hasłem. Ale to przecież szczegół ;)

      Usuń