środa, 20 maja 2015

Wydarzenie pewnej nocy - Julie Anne Long

Tytuł: Wydarzenie pewnej nocy
Tytuł oryginału: It Happened One Midnight
Autor: Julie Anne Long
tłumaczenie: Aleksandra Januszewska
wydawnictwo: Amber
data wydania: 28 kwietnia 2015
ISBN: 9788324154180
liczba stron: 191
kategoria: romans historyczny
okładka: miękka


Gdy otrzymałam książkę trochę zdziwiła mnie jej niepozorna objętość. A informację "tom 1" z okładki zinterpretowałam mylnie. Myślałam, że to numeracja części serii. Niestety okazało się, że wydawnictwo Amber podzieliło (nie pierwszy zresztą raz) książkę na dwa tomy po około 191 stron każdy. I żeby było jeszcze zabawniej na kontynuację trzeba czekać, ponieważ premiera drugiej części tej książki jest planowana w odstępie miesiąca czasu od tej pozycji. Trochę dziwna to moda, żeby utwór liczący niecałe 400 stron dzielić. Mam nadzieję, że ta praktyka się nie przyjmie. Nie potrafię określić słowami jak bardzo byłam zirytowana, gdy ujrzałam na ostatniej stronie napis "ciąg dalszy nastąpi...". I to w momencie gdy wreszcie historia zaczęła się rozwijać...

Tak. Przyszło mi zatem znów oceniać tylko część książki. To dość trudne gdy nie wiadomo jakie jest zakończenie. Jednak z opisu na tylnej okładce wynika, że jeden z głównych bohaterów - przystojny i bogaty Jonathan Redmond od dawna unika małżeństwa. Jednak pewne okoliczności zmuszają go do rozpoczęcia poszukiwań kandydatki na przyszłą żonę. Pewnej nocy spotyka Thomasinę de Ballesteros, kobietę która wiele zmieni w jego życiu...

Od czasu do czasu lubię sięgnąć po przerywnik w postaci romansu. Lekturę lekką, łatwą i przyjemną. Takiej właśnie się spodziewałam i tym razem. Jednak okazało się, że autorka stworzyła powieść, która bardziej skupia się na problemach społecznych, niż na relacji pomiędzy naszymi głównymi bohaterami. Trochę szkoda, że nie ma tu więcej ognia i że romans został zepchnięty na tor boczny. Ponadto akcja nie biegnie tu zbyt szybko. Przyznam, że byłam nieco rozczarowana, kiedy przeczytałam ponad 100 stron i nie pojawił się tu choćby pierwszy pocałunek. Niestety trzeba uzbroić się w cierpliwość i trochę poczekać na pierwsze trzepoty serc naszych bohaterów. W zamian otrzymałam obraz warunków bytowych z początku XIX wieku. Autorka wspomina tu także o różnicach klasowych.

Ciekawymi fragmentami są tu dowcipne wymiany zdań pomiędzy naszymi głównymi postaciami. Oboje są inteligentni, uszczypliwi, obdarzeni dużym poczuciem humoru. Szczególnie spodobała mi umiejętność żartowania Jonathana z samego siebie. To potwierdziło, że nie jest próżny i często podwyższało jego atrakcyjność w mych oczach. Napięcie seksualne pomiędzy bohaterami narastało tu bardzo powoli. Sceny miłosne są romantyczne, a jednocześnie seksowne i podobało mi się, że postacie nie traciły w tych chwilach poczucia humoru.

Na pierwszy rzut oka kobieta i mężczyzna wydają się nie mieć ze sobą nic wspólnego. Jonathan Redmond okazał się silnym, inteligentnym, troskliwym. Uważam, że bohater cierpi tu na kompleks superbohatera. Chwilami zachowuje się niemalże jak święty, przez co w ogóle nie przypomina prawdziwego człowieka. A Thomsina to kobieta zadziorna, nieufna, z wieloma tajemnicami. Powoli wychodzą na światło dzienne jej liczne blizny z przeszłości. Niby pozornie płytka kusicielka a jednocześnie lekkomyślna zbawicielka świata. Spośród pozostałym postaci wyróżnił się także ojciec Jonathana swą niezbyt przyjazną postawą wobec syna. Jakby starał się usilnie zrazić go do siebie. Zdawało mi się, że nie przejmował się zbytnio potomkiem tylko szukał sposobu na przedłużenie rodu.

Long pisze dowcipnie, używa przy tym ciętego języka. Zajęło mi trochę czasu, żeby przyzwyczaić się do jej stylu, który jest dość specyficzny. Dodatkowo niezbyt szybko wniknęłam w tą historię. Trochę tu za dużo w moim mniemaniu tematów społecznych jak na romans. Gdzieś około 150 strony poczułam, że książkę wreszcie czyta mi się dość gładko. A tu nagle bum. I koniec części pierwszej. Dopiero co historia naprawdę "wystartowała" a już została brutalnie przerwana. Nie muszę Wam nawet pisać jak bardzo się zirytowałam tym faktem. Sami przecież rozumiecie. Nikt nie lubi gdy bez ostrzeżenia ktoś ucina historię, która nas właśnie zaintrygowała. Teraz pozostaje mi tylko czekać na kontynuację...

7 komentarzy :

  1. Romanse historycznie niezbyt mnie kręcą, więc nie wiem czy kiedyś przeczytam książkę :(

    OdpowiedzUsuń
  2. widzę, że książka nie w moim stylu i jeszcze dodatkowo nie czyta się jej płynnie, nie mówiąc o "zakończeniu"

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak ja nie lubię, kiedy wydawnictwa wpadają na takie genialne pomysły. Ja też bym się zirytowała, gdyby w najlepszym momencie przerwano historię. I dlatego nie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś bardzo lubiłam romanse, ale ostatnio mnie nudzą. Musi być naprawdę ekstra fabuła, żeby mnie wciągnęło. kurczę, trzeba uważać przy Amberze, skoro tak namiętnie dzielą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam podobny snenariusz, przeczytam jak bede miała natchnienie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wszędzie komercja i nastawienie na zysk. Nie rozumiem tego. Przynajmniej podzielili na dwie części, a nie jak np.Hobbita na trzy :P Z jednej również 400stronnicowej książki...

    OdpowiedzUsuń
  7. Bez sensu. Nie spotkałam się wcześniej z takim dzieleniem książki.

    OdpowiedzUsuń