sobota, 23 maja 2015

Wahadło Foucaulta - Umberto Eco

Tytuł: Wahadło Foucaulta
Tytuł oryginału: Il Pendolo di Foucault
Autor: Umberto Eco
tłumaczenie: Adam Szymanowski
wydawnictwo: Noir sur Blanc
data wydania: 26 marca 2015
ISBN: 9788373925380
liczba stron: 675
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka ze skrzydełkami


"Wahadło Foucaulta" po raz pierwszy zostało opublikowane w 1988 roku. Na rynku wydawniczym w Polsce miało swą premierę pięć lat później. Przyznam się, że to nie pierwsza moja próba zmierzenia się z tą lekturą. Dopiero za czwartym razem udało mi się dobrnąć do końca. Dlaczego? Umberto Eco stworzył tym razem powieść pełną odniesień do kabały. Przepełnioną wyrazami zaczerpniętymi wprost ze słownika języka francuskiego. Jakby tego było mało dodał do tego opis kreacji fikcyjnego spisku. Natomiast sam jej tytuł nawiązuje do rzeczywistego wahadła zaprojektowanego przez francuskiego fizyka Jeana Bernarda Léona Foucaulta dowodzącego obrotu Ziemi wokół własnej osi, które ma tu znaczenie symboliczne...

A zatem o czym opowiada "Wahadło Foucaulta"? Znudzeni swoją pracą, po przeczytaniu zbyt wielu rękopisów o okultystycznych teoriach spiskowych, trzej próżni mężczyźni (Belbo, Diotallevi i Casaubon) wymyślają własną teorię spiskową dla zabawy. Nazywają ją "Planem". Ma być to mistyfikacja, która połączy średniowiecznych templariuszy z innymi grupami okultystycznymi poczynając od starożytności do czasów współczesnych. A punktem, z którego wszystkie moce ziemi mogą być kontrolowane będzie właśnie wahadło Faucaulta w Paryżu. Nasi bohaterowie ogarnięci obsesją zapominają, że to tylko gra. Co gorsza, inni zwolennicy teorii spiskowych biorą ich wymysł na poważnie. I wtedy właśnie kończy się zabawa a zaczyna niebezpieczna przygoda...

Nie da się ukryć, że aby pojąć całość stworzonej tu historii trzeba znać język francuski i mieć rozeznanie w okultyzmie. Przydałaby się także wiedza o kabale i choćby podstawowe informacje o włoskim socjalizmie lat 60. ubiegłego wieku. Pojawia się tu także wiele nawiązań do historii średniowiecza, jednak żeby je zauważyć niezbędna okazuje się dość obszerna wiedza na ten temat. Niestety, ale oczekiwane napięcie zostało tu zagubione w bagnie dialogu i tła. "Wahadło Foucaulta" stało się w pewnej części historią o wizerunku twórców teorii spiskowych. Dodatkowo zagłębia się w dziedzinie semiotyki i epistemologii, a nawet ontologii. Pokazuje jak tworzone są mity. Podaje powody do krytycznego myślenia o historii i rozważa co jest prawdą, a co wyobrażeniem. Krytykuje w żartobliwy sposób naukowców i ich dokonania, które miały często istotny wpływ na bieg historii. Przytacza kontrowersje wokół tematów, które zazwyczaj nie mają nic wspólnego z templariuszami lub tajnymi stowarzyszeniami. Lektura ponadto uzmysławia, że jednostki postrzegają obiekty jako całość nawet wtedy gdy nie są one kompletne dzięki temu, że umysł wypełnia luki opierając się na wcześniejszych doświadczeniach.

Odniosłam wrażenie, że autor popisuje się tu swą wiedzą i bawi się ze mną w kuglarza, prawie tak samo jak jego bohaterowie. Tak tu dużo wyspecjalizowanych i różnorodnych informacji, że można się zastanawiać, jak jednemu człowiekowi udało się dopasować je wszystkie do siebie. Rozpoczynając od templariuszy i kultów religijnych kończąc na tajemnicach alchemii. Roi się tu również od aluzji do oświeceniowej filozofii, historii i rytuałów. Pojawiają się tu także pytania o dążenie do znalezienia sensu i zrozumienia tajemnic życia. Dlatego książka jest bardzo trudna w odczycie. Przyznam się, że byłam zdezorientowana i przytłoczona ogromem wiedzy. Momentami miałam wrażenie, że poznaję pewną historię, a autor między wierszami próbuje przemycić inną. Mimo wszystko myślę, że nie należy jej treści brać zbyt poważnie. Uważam, że jej urok polega na szyderstwie i sarkazmie. Złośliwe a zarazem sprytne poczucie humoru i realizacja tak wielu wątków tworzy jakby gobelin. Zamiast próbować znaleźć jakieś skomplikowane powiązania pomiędzy powieścią Umberto Eco i wynalazkiem Jeana Bernarda Léona Foucaulta popatrzcie w beztroski sposób na pierwsze 300 stron tej książki, gdzie prawie nic nie dzieje, o wiele łatwiej przyjdzie wam to wszystko "strawić".

10 komentarzy :

  1. nie czytałam :) zapraszam do mnie na książkowe rozdanie! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Książka wydaje się być trudna w odbiorze, ale mimo wszystko mam ochotę kiedyś po nią sięgnąć i przekonać się na własnej skórze, jak jest. No i przy okazji sprawdzić swój francuski ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie mogłabym czytać książki, która aż tak przytłacza wiedzą. A na dodatek język francuski jest mi totalnie obcy. Nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  4. hmm..zastanowię się nad tym ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak chodziłam do liceum to ta książka była modna. Nawet zaczęłam ją wtedy czytać, ale była dla mnie za trudna. Odpuściłam sobie. Teraz może skuszę się. Do czytania Eco potrzebna jest erudycja literacka. Bez tego nie dostrzeżemy tej gry z czytelnikiem.
    Nie wiem, może moi rówieśnicy w liceum byli mądrzejsi ode mnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie przepadam za tym autorem i niestety sam widok jego nazwiska mnie odstrasza...

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam bardzo niemiłe wspomnienia związane z tytułem po laboratoriach z fizyki na studiach :D Siła sugestii! Nie przeczytam chociaż nawet by była najciekawsza na świecie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Sporo tych rzeczy, które powinnam wiedzieć, aby ogarnąć tę książkę. Chyba póki co sobie odpuszczę...

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałem "Wahadło Foucaulta" w czasach licealnych (jakieś 10 lat temu) i książka po prostu mnie oczarowała. Lektura była co prawda dość mozolna, z racji na wspomniane wstawki z j. francuskiego oraz liczne nawiązania do kabały, okultyzmu czy historii, ale utwór otworzył mi wtedy oczy na wiele spraw :) Cały czas obiecuję sobie, że kiedyś wrócę do tego dzieła.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hm, przyznam, że zaciekawiłaś mnie tą książką;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń