wtorek, 19 maja 2015

Mag - John Fowles

Tytuł: Mag
tytuł oryginału: The Magus
Autor: John Fowles
tłumaczenie: Ewa Fiszer
wydawnictwo: Zysk i Ska
data wydania: 11 maja 2015
ISBN: 9788377856741
liczba stron: 701
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka


Ten dość śmiały utwór literacki, bogaty w erotyzm i napięcie, jest jednym z najbardziej znanych powieści Johna Fowlesa (zaraz po "Kolekcjonerze") i znacznie przyczynił się do jego międzynarodowego rozgłosu. Czytałam go już kiedyś. Mam nawet jedno z wcześniejszych wydań z ulubionej przeze mnie serii KIK wydawnictwa PIW. Wiele lat temu "Mag" ukazał się także w serii Salamander z dość ciekawą okładką. Postanowiłam wspomnieć teraz o tej pozycji, ponieważ niedawno znów wydano tę powieść. I to się chwali. Oby więcej pojawiało się takich pozycji. Zatem o czym jest ta książka? Główną postacią "Maga" jest Nicholas Urfe, młody Anglik, który przyjmuje stanowisko nauczyciela na greckiej wyspie, gdzie zaprzyjaźnia się z lokalnym milionerem. Ich relacja szybko przeradza się w śmiertelną grę, w której rzeczywistość i fantazja są celowo manipulowane, a Nicholas musi walczyć nie tylko o swoje zdrowie psychiczne, ale także i o życie.

Autor "wrzucił" mnie do wnętrza szalonego umysłu Nicholasa, człowieka poddanego eksperymentowi psychologicznemu. Zagłębiałam się coraz bardziej w tej otchłani. Gdy wtem, bez ostrzeżenia, Fowles zamienił swą opowieść w doświadczenie prawie metafizyczne. Nigdy do końca nie wiadomo co się za chwilę tu wydarzy, co jest prawdziwe, a co jest zmyślone. Niby poznawałam trochę głównego bohatera. Umęczonego, niezdolnego do zaakceptowania wolność. A także natknęłam się tu na tajemniczego Maurice'a Conchisa - kreatora-szaleńca. Postacie biorą tu udział jakby w paradzie obscenicznych scen, wśród zamaskowanych istot. Autor przechodzi do psychoanalizy i skomplikowanej pantomimy, która przeskakuje od jednego do drugiego punktu kulminacyjnego. To prawie tak jakby Fowles miał wcześniej inny pomysł na książkę, a potem odkrył prace Junga i Freuda, które go tak pochłonęły, że postanowił czerpać z nich garściami.

Pisarz rozpoczął tworzenie "Maga" we wczesnych latach 50. ubiegłego wieku. Książka została opublikowana w 1965 roku, a 11 lat później ją zmienił. Opisy zachowań seksualnych, politycznych wydają się zatem obrazem kultury powojennej. Sceny początkowe mogą być odczytywane jako odzwierciedlenie ogłupiającego reżimu brytyjskiej klasy wyższej. Fragmenty środkowe (tajemnicza wyspa) poruszają głośne hasła lat 60. - tożsamości, wolności seksualnej i wyższej świadomości. A koniec książki przypomina pamiętnik szaleńca, pogrążonego w melancholii i niepewności człowieka lat 70. Można także uważać, że "Mag" jest medytacją nad sensem fikcji, zarówno w treści i stylu. Do połowy powieści byłam zaintrygowana zwrotami akcji. Później byłam bardziej niż trochę zirytowana zawiłością i coraz większym okrucieństwem prowadzonej tu gry. Serie dziwacznych scen seksu, przemocy, kłamstw i półprawd nie nastrajały mnie pozytywnie.

Myślę, że można tę książkę odczytywać również jako teatr prozy. Jednak nigdy nie byłam pewna swojej w nim roli. Lektura jest przesiąknięta metaforami, symboliką, mitologią. Przepełniona także analogiami do dramatów Szekspira. Percepcja i rzeczywistość zlewają się w jedno. Natura czasu i pamięci są trudne do odróżnienia. Nauka i metafizyka stają się tożsame. Wydaje się, że we wszystkich opisanych tu perwersyjnych sytuacjach granice moralności są przesuwane w imię jakiejś nienazwanej i nieokreślonej wyższej prawdy. Nie do końca wiadomo dlaczego ci ludzie robią to, co robią. Niby zdawało mi się, że wiem co naprawdę się tu dzieje, a po pewnym czasie zaczęłam odnosić wrażenie, że autor zgrabnie mną manipuluje. Tak. Wreszcie stałam się świadoma, że John Fowles zna moje obawy.

Powieść ta jest trudna w odczycie. Jej tempo można nazwać majestatycznie powolnym. Autor wydaje się celowo wiele rzeczy pozostawiać niedopowiedzianymi. Przywołuje wspaniałości Grecji z niezrównaną siłą werbalną i poetycką. Jego proza jest intensywna, szczegółowa. Sceny dialogowe są pełne dramatycznego napięcia i efemerycznych warstw. Z pewnością nie zrozumiałam jej w pełni, tak jak główny bohater nie pojął eksperymentu, któremu został poddany. Nie do końca rozumiałam gdzie byłam, a jeszcze mniej byłam pewna gdzie podążałam. Nie wiem także czego ma uczyć ta lektura. Dryfowałam, zakłopotana amoralnością, niepewna, ciągle poszukująca. A historia mnie coraz bardziej odurzała. Chwilami wydaje się niedorzeczna, niewiarygodna, frustrująca. Prowadzi w ślepe zaułki pełne pułapek. Mimo, że sytuacje są często śmieszne, narrator pozostaje poważny. Książka zaskakuje na każdym kroku a mimo swej obszerności nigdy nie nudzi. Miałam wrażenie, że "Mag" mnie kontrolował, że stałam się jego narzędziem. Ten utwór to interaktywne doświadczenie. Trzeba jednak być świadomym, że kiedy rozpoczynamy lekturę milcząco zgadzamy się dołączyć do tej gry...

13 komentarzy :

  1. Kurczę... Trudna, ale intrygująca. Zapowiada się bardzo smakowity kąsek..

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj, ale Mag nie jest aż tak trudny w odbiorze, jak go opisałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz - ile osób tyle opinii ;) Dla mnie był nie lada wyzwaniem.

      Usuń
  3. Nie lubię, gdy książkę powoli się czyta. Szczególnie, gdy ma aż tyle stron.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już dawno nie czytałam żadnej ''cegiełki'', więc może sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam "Maga" wiele lat temu i wywarł na mnie piorunujące wrażenie. Nie umiałam go zanalizować tak, jak Ty to zrobiłaś. Szczerze mówiąc, stale poszukuję recenzji, omówień, refleksji ze strony osób mocno osadzonych w literaturoznawstwie na temat "Maga" (i żałuję, że nie wybrałam studiów w tym kierunku). Zdobyłam własny egzemplarz na fincie (czytałam pożyczony, właśnie z serii Salamandra) i zamierzam wrócić do tej książki, bo obrazy i emocje, które wywołała poprzednia lektura, stale we mnie siedzą.
    A potem zafascynowałam się psychologią Junga :) Może dzięki "Magowi"?
    To nie jest lekkie czytadło na podróż, ale tak, jak piszesz....gra. Mam wrażenie, że stale jestem w jakiejś części jej elementem.

    "Kolekcjoner" pozytywnie zaskoczył mnie. Miałam w pamięci film, który eksploatuje jedynie wątek sensacyjny, natomiast książka jest niespodziewanie świetna psychologicznie. Tematykę psychologiczną kontynuował Fowles w "Larwie".
    I trzeba wspomnieć o doskonałej "Kochanicy Francuza"!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też szukałam analiz tego utworu osób obeznanych w temacie. Niewiele można znaleźć tego typu omówień w internecie. Może łatwiej byłoby natrafić na takowe pośród papierowych wytworów. Ja jeszcze nie jestem fanką Junga, ale kto wie - może kiedyś. Tak. Widziałam film (w reżyserii Williama Wylera) z 1965 roku oparty luźno na motywach tej powieści i muszę stwierdzić, że jednak wersja papierowa robi większe wrażenie. "Larwę" mam w planach od dawna, a "Kochanicy Francuza" jestem ciekawa także ze względu na obejrzany wiele lat temu film. Czy książka przyćmi i tym razem kreacje Meryl Streep i Jeremy'ego Ironsa?

      Usuń
    2. Oj, nie przyćmi :) Dla mnie film "Kochanica Francuza" był tak samo wspaniały jak książka. A to zdarza się rzadko, choćby z powodu wyobrażeń, które sobie człowiek hoduje w głowie. Zachwycałam się i książką i filmem, w którym jest pewna umowna sprawa, której w książce nie ma.
      Chętnie wrócę do Kochanicy, rzecz jasna nabyłam wydane niedawno wznowienie.
      Z książek Fowlesa poza "Magiem", "Kolekcjonerem" i "Kochanicą" bardzo podobał mi się zbiorek opowiadań "Hebanowa wieża". "Larwa" i "Mantissa" dużo mniej, a przez autobiograficznego "Martina Edena" nie przebrnęłam :)
      Także podejrzewam, że mogą istnieć papierowe opracowania czy analizy "Maga", ale w sieci nic o tym nie ma. To nie wiem, gdzie szukać.

      A czy natknęłaś się na ten tekst?
      http://www.wywrota.pl/literatura/18797-mag-johna-fowlesa-wspolczesnym-rekopisem.html

      Ciekawa interpretacja.

      Usuń
    3. Tak. Bardzo rzadko zdarza się, że film jest tak samo absorbujący jak książka. Przyznam się, że ja takiego jeszcze nie widziałam. Miałam kiedyś wydanie z serii Salamander, ale gdzieś się zawieruszyła. A może ktoś pożyczył i nie oddał. Niestety nie pamiętam.
      "Mantissę" mam na półce, ale jak na razie muszę zrobić sobie przerwę od prozy Fowlesa. Zbyt wiele przemyśleń.
      "Daniela Martina" widziałam ostatnio jak byłam w bibliotece. Spora cegiełka. Może kiedyś przeczytam - na pewno nie teraz, ponieważ nie mam ochoty w tej chwili na autobiografię.
      Co do "Martina Edena" Jacka Londona (widzę, że ta lektura głęboko utkwiła Ci w pamięci) - to jedyna pozycja tegoż autora, którą dość dobrze pamiętam po latach.
      Z tymi opracowaniami papierowymi też mam problem. Na pewno jakieś są tylko nie wiem pod jakim tytułem zostały wydane. Poszukam i dam znać jakbym coś znalazła.
      W internecie znalazłam kilka przemyśleń:
      https://dkksejny.wordpress.com/2013/11/07/chichot-satyra-mag-john-fowles/
      http://chihiro.blox.pl/2010/09/The-Magus-Mag-John-Fowles.html
      http://urshana.blox.pl/2011/09/Zabawy-w-boga-Mag-Johna-Fowlesa.html
      http://autojazn.blogspot.com/2009/01/mag-john-fowles.html
      http://ksiazkinaplazy.blogspot.com/2014/10/mag.html
      http://legere-necesse-est.blogspot.com/2013/09/zabawa-w-boga-mag-johna-fowlesa.html
      http://www.literatura.gildia.pl/tworcy/john_fowles/mag/recenzja
      http://gameplay.pl/news.asp?ID=90492
      http://booksonmymind.blogspot.com/2012/04/john-fowles-mag.html
      http://zwierciadlo.pl/2011/kultura/ksiazka/john-fowles-%E2%80%93-przekorny-mag
      http://ksiazkioli.blogspot.com/2012/07/autor-fowles-john-wydawca-zysk-is-ka.html
      http://dzienpozniej.blogspot.com/2014/07/mag-przeczytaj-to-jeszcze-raz-6.html
      http://contra-punctum.blogspot.com/2012/07/mag-john-fowles.html
      http://libro.iblogger.org/mag-john-fowles
      może któregoś nie znasz.
      Tekst pod linkiem, który podałaś jest bardzo wnikliwy. Nie natknęłam się na niego. Może źle szukałam. I jeszcze szukanie punktów wspólnych z "Rękopisem znalezionym w Saragossie". Dzięki

      Usuń
    4. Ma się rozumieć, że chodziło o "Daniela Martina" :D Faktycznie zafiksowałam się na Londonie :D
      Serdecznie dziękuję za wielkie bogactwo linków, nie znałam tych zakamarków.
      Pozdrawiam serdeczni8e i dziękuję raz jeszcze :)

      Usuń
  6. Dla ludzi z mojego pokolenia "Mag" Fowlesa był powieścia kultową, tak jak "Sto lat samotności" Marqueza i "Gra w klasy" Cortazara. w latach 1980. jeden mój kolega cytował z pamięci całe kawałki Maga. Czytałam w dawnych wiekach, widzę, że jest nowe wydanie, może sobie kupię?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cytował z pamięci... Szacunek dla kolegi...

      Usuń
  7. Nie czytałem tego opisu w całości, widziałem tylko urywek. Po przeczytaniu Maga siedmiokrotnie, po przesłuchaniu audiobooka razy trzy, po setkach godzin rozmyślań o tym wszystkim co spotkało pana Urfe doszedłem do wniosku że cała maskarada, czy jak kto woli ''lekcja'' z którą musieliśmy się zmierzyć wraz z bohaterem ma nas czytelników nauczyć jednego. Że nie ma takiej skali, takiego przedsięwzięcia, takiego scenariusza i takiej siły, by nakłonić kogoś do świadomej zmiany decyzji w kwestii uczuć, jeśli ten ktoś sam, szczerze przed sobą nie będzie tego chciał. Tak widzę te powieść. Daj Boże bym już nigdy nie zapragnął znów do niej zasiąść.

    OdpowiedzUsuń