wtorek, 16 grudnia 2014

Drzewo migdałowe - Michelle Cohen Corasanti

Tytuł: Drzewo migdałowe
Tytuł oryginału: The Almond Tree
Autor: Michelle Cohen Corasanti
tłumaczenie: Dorota Dziewońska
wydawnictwo: SQN
data wydania: 18 czerwca 2014
ISBN: 9788379241941
liczba stron: 392
kategoria: literatura współczesna
okładka: miękka ze skrzydełkami


Achmad, obdarzony genialnym umysłem Palestyńczyk, nie jest w stanie uratować przyjaciół i rodziny. Żyją pod okupacją Izraela, nieustająco lękając się utraty domów, miejsc pracy, rzeczy - i życia... Mimo swych 12 lat główny bohater doświadczył okrucieństw, o których większość z nas na szczęście nie ma pojęcia. Uwięzienie ojca, śmierć siostry, kalectwo brata. Konfiskata domu i dobytku. Jednak przemoc i brutalność jakiej doświadczył nie uczyniła go złym człowiekiem. Nadal przeciwstawia się nietolerancji na każdym kroku - nawet wewnątrz własnej rodziny.

Mimo że autorka ma żydowskie pochodzenie stworzyła historię, która brzmi jak prawdziwe wspomnienia Palestyńczyka, który doświadczył tych wszystkich okrucieństw. Wyniszczanie społeczeństwa, konfiskata domów, codzienne upokorzenia na punktach kontrolnych, tylko izraelskie autobusy, więzienie bez postawienia zarzutów i procesu, kradzież ziemi, wody, domów i godności, bombardowanie szkół, zakazy, deportacje, bycie uchodźcą...

Książka zaczyna się i kończy z hukiem. Mówi o niesprawiedliwości, o przebaczaniu. Miny, godzina policyjna, rażący rasizm... Zgony, wypadki, pobicia, wybuchy, nieporozumienia. Po pewnym czasie miałam wrażenie, że zbyt wiele okrutnych doświadczeń spotyka członków tej rodziny. Ileż bólu byłabym w stanie unieść? Kiedy nadszedłby taki moment, że nie mogłabym poradzić sobie z otaczającym mnie złem? Czy doświadczając codziennie przemocy i widząc cierpienie współbraci stałabym się bardziej obojętni? Czy "zalewana" obrazami okrucieństwa popadłabym w marazm? Czy walczyłabym? Mam nadzieję, że nigdy się tego nie dowiem...

Niestety postacie są denerwująco jednowymiarowe. Dobre (wręcz święte) albo do szpiku złe. Bohaterowie szybko i bardzo często zmieniają zdanie. Pojawia się także wiele niespójności w tekście. Abbas jest sparaliżowany a jednak pokonuje wielkie odległości i niekiedy stoi idealnie pionowo... Portret głównego bohatera jest nierealny. Achmad w różnych sytuacjach wyznaje inne zasady i przekonania. Jakby był bezwolną kukiełką, kierowaną przez kogoś. Kreowany jest tu na człowieka idealnego. Od początku widzi siebie jako innego. Pomimo niskiego wykształcenia (bo musi iść do pracy, aby pomóc utrzymać rodzinę), jest asem matematyki, a w swych badaniach czyni ogromne postępy. I jest nominowany do Nagrody Nobla. Ponadto ratuje ludzi z pożaru i jego hojność nie zna granic.

Narracja uwidacznia sympatię do uciskanych (Palestyńczyków), wyliczając krzywdy jakie muszą znosić. Jak autorka sama twierdzi napisała tę powieść, bo "chciała doprowadzić do pokoju między Palestyńczykami i Izraelczykami" i pokazać, że "wszyscy jesteśmy ludźmi i wszyscy jesteśmy równi". Jednak moim zdaniem narracja powinna zostać wzbogacona punktem widzenia kogoś, kogo życie zostało zniszczone przez palestyńskich terrorystów, żeby pokazać, że zawsze jest także "druga strona medalu". Mimo że autorka podkreśla, że to nie rasa czy grupa etniczna określa jakimi jesteśmy ludźmi to Izraelczycy (z wyjątkiem dwóch lub trzech osób) są tu przedstawiani jako archetyp zła. Czuć tu wręcz nastrój antyizraelski, antysemicki. Niestety brak tu otwartego potępienia tych "złych" i jest to niepokojące. Nie wspomina się tu także o "niewidzialności" kobiet a wszystkie problemy tej wioski spowodowane są przez izraelskich żołnierzy. Całość brzmi odrobinę nierealnie. Jakby była specjalnie kreowana. 

Styl jest ostry, gładki, imponujący. A jednak momentami trochę monotonny. Często powtarzane określenia i zwroty, nienaturalne dialogi i dość długie fragmenty na temat zaawansowanych problemów matematycznych, które nie służą praktycznie żadnemu celowi. Ponadto symbolika jest tu nieco uproszczona. Bohaterowie wręcz ją czytelnikowi tłumaczą.

Mimo wad uważam, że warto poznać tę historię o rodzinie, przyjaźni, stracie i przebaczeniu. Bolesną, a jednocześnie pełną nadziei. Wzywającą do tolerancji i pokoju. Ukazującą wiele sposobów walki o sprawiedliwość z honorem. Informującą i edukującą. Przypominającą, że może być lepszy sposób podzielenia tych ziem. Uosabiającą prawdziwe znaczenie miłości i bezinteresowności. Historię, która zabrała mnie w świat biedy, wojny, przemocy, cierpienia. I uzmysłowiła, że to właśnie ludzie są najbardziej okrutnym mieszkańcem ziemi.

20 komentarzy :

  1. Przykro mi, że aż tyle rzeczy ci się nie podobało, bo jak dotąd byłam pewna, że to jedna z tych idealnych perełek książkowych. :( Niemniej, nadal mam ochotę się z nią zapoznać, skoro twierdzisz, że warto.
    Pozdrawiam,
    Sherry

    OdpowiedzUsuń
  2. Wonderland OfBook5 marca 2015 10:42

    Pomimo wad mam zamiar przeczytać tę książkę. Szczególnie, że mam ją w bibliotece szkolnej :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jestem przekonana, czy to mój gatunek, bo na co dzień nie czytam takich historii, ale coś jest w niej zachęcającego

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam tę książkę jakiś czas temu i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Do tej pory ją pamiętam, według mnie jest naprawdę świetna i wzruszająca.

    OdpowiedzUsuń
  5. nieidentyczna5 marca 2015 10:43

    Ja - mimo wszystko - jednak i tak kiedyś zabiorę się za lekturę tej książki.

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie czytam skrajne opinie na jej temat - jedni są zachwyceni, drudzy wręcz przeciwnie. Mam książkę ma własność, więc kiedyś przeczytam i wyrobię sobie własne zdanie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ensorcelee Mija5 marca 2015 10:44

    Przedtem myślałam, że chętnie przeczytam tę książkę, teraz już nie jestem tego taka pewna... Będę musiała jeszcze nad tym pomyśleć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Miałam tę książkę ostatnio w rękach. Raczej nie żałuję, że jej nie wzięłam, bo nie lubię jednowymiarowych postaci.

    OdpowiedzUsuń
  9. booksofmeworld5 marca 2015 10:46

    Jak wiesz czytałam ją i podobała mi się, choć była dosyć wstrząsająca momentami, ale idealnie pokazuje do czego mogą doprowadzić różnego rodzaju uprzedzenia.

    OdpowiedzUsuń
  10. Zatracona w książkach5 marca 2015 10:46

    Książkę mam w planach od dłuższego czasu. Jestem jej bardzo ciekawa i mam nadzieję, że te mankamenty, o których piszesz nie wpłyną na mój odbiór książki :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zjadam Skarpety5 marca 2015 10:47

    Czytałam tę książkę i wydaje mi się, że o wiele lepiej ją odebrałam niż Ty.
    Zaciekawił mnie dosyć Twój zarzut, że dziwnym było, że pomimo braku solidnego wykształcenia Ahmad był ponadprzeciętnie inteligentną osobą - od razu na myśl przyszedł mi przykład Leonarda da Vinci. Człowiek renesansu, niejednokrotnie nazywany geniuszem, bo dorobił się wielu dzieł, nie tylko w dziedzinie malarstwa, bo był wszechstronny (rzeźba, matematyka, geologia...), a również nie miał na swoim koncie imponujących studiów na najsłynniejszych uczelniach, odebrał jedynie podstawowe wykształcenie. A jednak był w stanie zaistnieć i prawie 500 lat później nadal się o nim pamięta. I analogiczny jest Ahmad tutaj - nie miał zbyt wielu okazji, ale jeśli się jakaś nadarzyła, to wykorzystywał ją w 200%, potrafiąc osiągnąć to, czego ludzie z warunkami nie potrafili.

    OdpowiedzUsuń
  12. Kasia Jabłońska5 marca 2015 10:48

    Chyba pierwszy raz spotykam się z tak krytyczna opinią o tej książce. Myślę jednak, że masz sporo racji. Ja czytałam tę książkę już jakiś czas temu i odebrałam ją nieco inaczej, ale po zastanowieniu widzę mankamenty o których piszesz. Jakby o niej nie pisać, książka jest ważnym głosem w sprawie pokoju i warto ją przeczytać:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Magda Saska-Radwan5 marca 2015 10:48

    Właśnie czytam tę książkę i nie zapoznałam się z Twoją recenzją, aby nie sugerować się niczym :) Wrócę tu jak przeczytam :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Magdalena Noir5 marca 2015 10:48

    Lubię czasami sięgnąć po trudniejszą literaturę, ale fakt, że bohaterowie w tej powieści są jednowymiarowi bardzo mnie zniechęca ;-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszka P.5 marca 2015 10:49

    Jeszcze nie czytałam tej książki, mam w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Izabela Czarna5 marca 2015 10:50

    Wydaje mi się, że to dość smutna opowieść - może kiedyś się skusze .

    OdpowiedzUsuń
  17. Mnie również ta książka wydała się zbyt uproszczonym obrazem, a bohaterzy jednowymiarowi i mało realni.

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak trochę bardziej na "nie", niż na "tak". Ale jeszcze nie czytałam recenzji tej książki, dobrze poznać.

    OdpowiedzUsuń
  19. Szkoda, że książka ma kilka wad, ale jednak ze względu na temat chciałabym ją poznać.

    OdpowiedzUsuń
  20. Elaine Blath5 marca 2015 10:52

    a powiem Ci, że mimo tych małych niedociągnięć zaintrygowała mnie. Chyba przede wszystkim okładka zwróciła moją uwagę. Możliwe, że skojarzyła mi się z Chłopcem z latawcem, która moim zdaniem jest genialna. No i Twój opis.:)

    OdpowiedzUsuń